Trener Atomu Trefl Sopot Alessandro Chiappini po horrorze z AZS Białystok: Szkoda straconych punktów, a nie sił

- Zdecydowanie bardziej żałujemy straconych punktów, a nie sił, bo pięć setów to nie żaden problem - mówił trener Atomu Trefl Sopot Alessandro Chiappini po wygranym w dramatycznych okolicznościach 3:2 meczu z AZS Białystok. A co miał do powiedzenia trener rywalek Vladimir Vertelko?
Alessandro Chiappini, trener Atomu Trefl Sopot:

AZS sprawił nam dziś wiele problemów, bo ostatnie mecze zaczynał w innym ustawieniu na rozegraniu. Byliśmy przekonani, że na rozegraniu wyjdzie Cabajewska a nie Muhlsteinova. To nas zaskoczylo. W dwóch pierwszych setach nasza zagrywka była zbyt łatwa, to napędzało ataki AZS, praktycznie sami im to umożliwiliśmy. Zdecydowanie bardziej żałujemy straconych punktów, a nie sił, bo pięć setów to nie żaden problem. Jesteśmy dobrze przygotowanym zespołem, a odpoczynku potrzebowały tylko Maj i Kożuch. Poza nimi zespół jest w pełni formy, a ten długi mecz nie powinien wpłynąć na wtorkowe spotkanie z Modrzańską Prostejow czy sobotnie z Muszyną.

Vladimir Vertelko, trener AZS Białystok:

To był dobry mecz naszego zespołu. Prowadziliśmy 2:0, w trzecim trener Atomu zrobił zmiany i nie pozwolił skończyć nam meczu. Szansa pojawiła się w czwartym secie, ale nie potrafiliśmy tego zakończyć. Tak, jak powiedziała nasza kapitan, każdy punkt jest dla nas ważny, bo jesteśmy na ostatnim miejscu. Dziś przekonaliśmy się, że w kolejnych meczach możemy liczyć na punkty.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Joanna Szeszko, kapitan AZS Białystok:

Atom nie ugiął się, walczył i wygrał. Mocno rozpoczęłyśmy ten mecz, bo zdajemy sobie sprawę, że każdy set i punkt jest ważny. Przecież jesteśmy ostatnie w tabeli. Najpierw chciałyśmy wyszarpać jeden punkt, później można było więcej, ale niestety trzeci set to już była gra tylko z jednej strony. W tie-breaku to jest zawsze loteria siatkarska, ale mimo porażki cieszymy się z punktu.

Izabela Bełcik, kapitan Atomu Trefl Sopot:

Szczerze mówiąc jestem wściekła, że po raz kolejny beznadziejnie zaczynamy mecz. Koniecznie musimy to wyeliminować, bo jak będziemy tak zaczynać kolejne spotkania, to z bardziej klasowymi rywalami będzie o wiele trudniej o tak szczęśliwą koncówkę, jak dziś. Może to ta ambicja, by pokazać, że nie czujemy sie słabsze od zawodniczek zagranicznych przerodziła się na początku meczu w stres i przegrane dwa sety?