Sport.pl

Atom Trefl Sopot rozpoczyna walkę w 1/8 finału Ligi Mistrzyń. Rywalem Rabita Baku

- Jeśli chce się wygrać z Rabitą, trzeba wytrzymać ich siłę gry na siatce. Azerki nie są drużyną techniczną. To bardziej zespół nastawiony na siłę, na atak, na moc - uważa przed środowym meczem fazy 1/8 siatkarskiej Ligi Mistrzyń Atom Trefl Sopot - Rabita Baku ekspert Polsatu Sport Wojciech Drzyzga
Rabita to druga drużyna poprzedniej edycji Ligi Mistrzyń i jeden ze współgospodarzy tegorocznego Final Four. Wyeliminowanie go przez debiutujący w rozgrywkach Atom, w dodatku na tak wczesnym etapie rozgrywek, zostałoby w Europie odebrane jako wielka sensacja.

- Azerki można "złapać" na przyjęciu, w zagrywce no i mieć przygotowane w zanadrzu coś "ekstra". Ale po tym, co widziałem do tej pory, Atom z tego kapelusza wiele nie wyciągnie. A szkoda, bo ta drużyna ma dużo indywidualności, ale ciągle nie widzę w niej zespołu - dodaje Drzyzga.

Dla sopocianek starcie z Rabitą to drugi test z zespołem tej klasy. W fazie grupowej siatkarki Alessandro Chiappiniego dwukrotnie przegrały z mistrzem Rosji Dynamem Kazań, nie urywając nawet seta.

- Personalnie Rabita wygląda podobnie do Dynama - uważa komentator Polsatu. - Sportowo sopocianki są na takim pułapie, że o najbliższym meczu można mówić tylko w kontekście rywalizacji na boisku, a nie psychiki, tak jak to miało miejsce w meczach z Dynamem. No na litość boską, jakie zawodniczki, na jakim poziomie reprezentacyjnym, musiałyby się jeszcze w Atomie znaleźć, by zagwarantować, że wyjdą na boisko i zagrają to, co potrafią najlepiej? - pyta Drzyzga.

Klubowe mistrzynie świata, w składzie których gra m.in. mistrzyni Europy Natasza Krsmanović, Niemka Kathy Radzuweit, gwiazda azerskiej siatkówki Natalia Mammadova czy Amerykanka Kimberly Glass przyleciały do Trójmiasta już w poniedziałek. Wieczorem odbyły trening w hali AWFiS, a wczoraj trenowały już w Ergo Arenie. Podobnie wymagająca pod względem logistycznym będzie też wyprawa Atomu do Baku. Sopocianki polecą tam z dwiema przesiadkami (w Warszawie i Moskwie), a cała podróż zajmie im aż pięć dni.

Najpierw jednak Atom czeka mecz we własnej hali. Zawodniczki sopockiej drużyny do dzisiejszego spotkania podchodzą po rozczarowującym finale Pucharu Polski w Radomiu, gdzie w decydującym meczu uległy Tauronowi Dąbrowa Górnicza 1:3.

- Chcemy zmazać tę plamę na honorze - deklaruje siatkarka Atomu Dorota Świeniewicz. - Z Rabitą chcemy wygrać, wierzymy w swoje możliwości i wiemy, że możemy tego dokonać.



Drzyzga: - Tutaj mamy jeden duży problem: jak ten zespół ocenia sam siebie. Jeśli czytam, że trener jest ciągle zadowolony, to mogę powiedzieć, że ten zespół, w tym składzie, z takim potencjałem nie powinien mieć - szczególnie w lidze - takich problemów z przeciętnymi zespołami, jakie ma. Nie zostały przygotowane żadne, alternatywne ustawienia do gry, żeby przejść przez sezon ligowy, z nastawieniem na najważniejsze mecze. Zespół miał świetne warunki do przygotowań, szeroką kadrę, dużo czasu, a nic z tego do tej pory nie wyniknęło. Zespół gra brzydką, prostą siatkówkę. Owszem, ta gra nie musi być olśniewająca, bo to nie jest jazda figurowa na łyżwach, ale musi być skuteczna. Tego w Atomie dziś brakuje - mówi były siatkarz, trzykrotny mistrz Polski, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Moskwie i dodaje: - Do tej pory gra Atomu nie rzuciła mnie na kolana, wręcz rozczarowywała mecz za meczem. Dlatego przejście Rabity byłoby ogromnym sukcesem. Trzeba to sobie wyznaczyć jako cel. Wyjście z grupy to nie był sukces, tylko minimum przyzwoitości, tym bardziej że przez kuriozalny regulamin wyszły z niej wszystkie cztery drużyny. Teraz siatkarki z Sopotu nie powinny zaczynać rywalizacji z myślą, że z góry są skazane na porażkę. Jeśli u siebie nie powalczą, to ich marzenia o Lidze Mistrzyń się skończą. Tak czy inaczej stawiam na kilkusetowy mecz, chcę być optymistą.

Początek meczu Atom - Rabita o godz. 20.30. Transmisja w Polsacie Sport i trojmiasto.sport.pl

Więcej o: