Dorota Świeniewicz z Atomu Trefl Sopot: Byłyśmy notorycznie lekceważone

PRZEGLĄD PRASY. - Najbardziej zabolało mnie to, w jaki sposób byłyśmy traktowane. Ciągle przekładano terminy spłat, a prezesi nie chcieli się z nami spotkać i wyjaśnić sytuacji. Nie odbierali telefonów, unikali nas - mówi ?Przeglądowi Sportowemu? Dorota Świeniewicz, wybitna polska siatkarka, która w poniedziałek zakończyła karierę.
Niedzielny mecz PlusLigi Kobiet Atom Trefl Sopot - Pałac Bydgoszcz (3:1) był, jak się okazuje, ostatnim z udziałem tej znakomitej zawodniczki - jednej z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek, ikony tej dyscypliny w ostatnich kilkunastu latach nie tylko w kraju, ale i zagranicą. Dwukrotna mistrzyni Europy, wielokrotna mistrzyni Polski, jedna z tylko trzech naszych siatkarek, które wygrały Ligę Mistrzyń, z powodu złej sytuacji finansowej w klubie i nieuregulowanych płatności, wynikających z jej kontraktu, zdecydowała się zakończyć karierę.

- Ten sezon miał być ostatni, bo nie zamierzałam obchodzić czterdziestych urodzin na parkiecie. Ale naprawdę nie tak miało wyglądać zakończenie - żali się Świeniewicz na łamach "Przeglądu Sportowego". - Marzyłam, by pożegnać się z kibicami, stojąc na podium. Stało się inaczej. Jest mi bardzo, bardzo przykro.



Świeniewicz opowiedziała też o sytuacji w sopockim klubie, a raczej panującym w nim od wielu miesięcy chaosie organizacyjnym. - ?Od września nie dostałam z Atomu żadnych pieniędzy. Zapłacono mi jedynie za dwa miesiące z tytułu umowy-zlecenie, bo byłam też w klubie zatrudniona jako trener. Tak naprawdę nie chodzi tylko o pieniądze. Najbardziej zabolało mnie to, w jaki sposób byłyśmy traktowane - tłumaczy wybitna polska siatkarka. - Ciągle przekładano terminy spłat, a prezesi nie chcieli się z nami spotkać i wyjaśnić sytuacji. Nie odbierali telefonów, unikali nas. Nie wiedziałyśmy, co się dzieje i czego się spodziewać. Byłyśmy notorycznie lekceważone. Ten brak szacunku bolał mnie najbardziej - dodaje rozgoryczona Świeniewicz.

Pełną treść wywiadu ze Świeniewiczprzeczytasz na stronie Przeglądu Sportowego