Maja Tokarska z Atomu Trefl Sopot: Mistrzostwo będzie wisienką na torcie

W poniedziałek siatkarki Atomu Trefl Sopot rozpoczną rywalizacją w finale PlusLigi Kobiet. Podobnie jak przed rokiem rywalkami sopocianek będzie zespół Muszynianki. Po raz pierwszy na tym etapie rozgrywek będzie mogła zagrać środkowa Atomu Trefl Maja Tokarska
Sopocianki do finału dostały się po ciężkiej, pięciomeczowej rywalizacji z Tauronem Dąbrowa Górnicza. Teraz jednak siatkarki Atomu skupiają się już wyłącznie na czekających je meczach w finale PlusLigi Kobiet. - Dostałyśmy trochę czasu na odpoczynek oraz świętowanie po tym wygranym meczu. Jednak nie można za długo myśleć o przeszłości, a raczej wziąć się do ciężkiej pracy przed kolejnymi trudnymi spotkaniami - mówi Tokarska w wywiadzie udzielonym portalowi nicesport.pl. Dla środkowej Atomu Trefl występ w finale będzie pierwszym w jej karierze. - Pierwszy raz byłam w czwórce. Najwyższe miejsce, na jakim dotąd byłam to piąte miejsce w lidze. Awans do czwórki był już dla mnie czymś wspaniałym, a teraz jeszcze awansowałyśmy do finału. To jest dodatkowa mobilizacja. Jestem zadowolona, bo to było zawsze moim celem - przyznaje siatkarka. Tokarska nie zamierza jednak spoczywać na laurach. - Zdobycie mistrzostwa Polski byłoby dla drużyny rekompensatą za nieudane występy w innych rozgrywkach. - Myślę, że wyjście z grupy w Lidze Mistrzyń został wykonany. Co do Pucharu Polski, pozostawia on niedosyt. Nie zdobyłyśmy tego trofeum, ale na szczęście potrafiłyśmy z tą samą drużyną wywalczyć miejsce w finale. Wisienką na torcie byłoby jeszcze Mistrzostwo Polski - przyznaje Tokarska.



Sopocianki przed meczem z Muszynianką miały tylko tydzień przerwy. Dłużej mogły odpoczywać ich rywalki, którym do awansu do finału wystarczyły zaledwie trzy spotkania z Aluprofem Bielsko-Biała. Jednak, jak przyznaje Tokarska, nie powinno mieć to wpływu na przebieg finałowej rywalizacji. - Nie można brać pod uwagę zmęczenia, bo doskwiera ono wszystkim. Pozostały ostatnie dwa tygodnie. Teraz już się nie pracuje nad formą. Można tylko utrzymywać świeżość i pracować nad mentalną stroną. Pojawiają się już jakieś przeciążenia, kontuzje, tak więc będzie teraz decydowała dyspozycja dnia i to, jak pracowałyśmy cały sezon. Teraz już nic innego się nie wymyśli - wyjaśnia środkowa sopockiej drużyny.