Sport.pl

PlusLiga Kobiet. Atom Trefl Sopot zaczyna bój o złoto. Sześć porażek i dość!

Sześć porażek z rzędu nie stawia w finale siatkarek Atomu Trefl Sopot w roli faworyta. O tym jednak, że w siatkówce dzieją się rzeczy, o których nie śniło się największym prorokom sopocianki przekonały się w półfinale.
W sezonie zasadniczym przegrały z nimi oba mecze (0:3 i 1:3). W finale poprzedniego sezonu poległy wychodząc na boisko zaledwie trzy razy (porażki kolejno 2:3, 0:3 i 1:3). Wygrały tylko raz - na początku krótkiej historii rywalizacji obu drużyn. W następnych sześciu spotkaniach górą były siatkarki Bogdana Serwińskiego.

- Czeka nas powtórka z finału z ubiegłego roku i mam nadzieję, że z takim samym rezultatem - mówił w tygodniu szkoleniowiec Muszynianki. - Były dwa powody, dla których woleliśmy mierzyć się z Dąbrową Górniczą. Pierwszy powód to oczywiście gwarancja gry w Lidze Mistrzyń jeszcze przed rozpoczęciem finałowej batalii. Druga rzecz to sportowa ambicja. Chcieliśmy spotkać się z nimi w finale i zrewanżować za mecze, które przegrywaliśmy do tej pory.

Zespół Tauronu, który w półfinale w dramatycznych okolicznościach przegrał z Atomem po pięciu meczach, jako jedyna ekipa w tym sezonie potrafiła wygrać z Muszyną aż trzy mecze (dwa w lidze i jeden w Pucharze Polski). Dzięki zdobyciu trofeum siatkarki Waldemara Kawki jako pierwszy zespół zapewnił sobie udział w Lidze Mistrzyń. To oznacza, że ostatnia przepustka do europejskich pucharów przypadnie albo Muszynie, albo Atomowi.



- Zapewniam, że nie mamy kompleksu Muszyny - mówi trener Alessandro Chiappini. - Do finału przygotowywaliśmy się w szczególny sposób. Musimy uważać na pole zagrywki rywalek, bo już nie raz w tym sezonie udowadniały, że to ich silna broń. Zmieniły też nieco rozegranie, ale będziemy na to gotowi. My też szykujemy na finał pewną niespodziankę.

O tym co przygotował na finał z Muszyną trener Atomu przekonamy się dopiero w poniedziałkowy wieczór, ale raczej nie będzie to powrót do nieudanych eksperymentów z Małgorzatą Kożuch na przyjęciu. Niemka z polskim paszportem w play-off wyraźnie odżyła, dając drużynie wielki atut w ataku. Jeśli na pozycji przyjmującej poradzi sobie duet Megan Hodge - Ewelina Sieczka, a na rozegraniu nie zawiedzie Alisha Glass, wynik tegorocznego finału wcale nie musi rozstrzygnąć się w trzech meczach.

- Mamy nadzieję, że w meczach z Dąbrową nie wyczerpałyśmy limitu szczęścia. Oby było przy nas też w finale - mówiły sopocianki przed tygodniem, gdy ze łzami radości schodziły z boiska po zwycięstwie z Tauronem.

Początek poniedziałkowego i wtorkowego o godz. 18. Transmisja obu spotkań w Polsat Sport.

Więcej o: