Liga Światowa. Dr Aleksander Bielecki - to jego zaatakowali bułgarscy kibice. Oj, mieliby problem...

- Służby porządkowe musiały interweniować, o mały włos nasz masażysta nie został zlinczowany przez kibiców - powiedział kapitan reprezentacji Polski w siatkówce Marcin Możdżonek. Masażysta o którym mówi polski siatkarz to dr Aleksander Bielecki, najlepszy w Polsce specjalista od fizjoterapii i rehabilitacji sportowców, mistrz karate kyokushin, na co dzień pracujący z siatkarkami mistrza Polski Atomu Trefl Sopot.
- Służby porządkowe musiały interweniować, o mały włos nasz masażysta nie został zlinczowany przez kibiców - powiedział kapitan reprezentacji Polski w siatkówce Marcin Możdżonek, odnosząc się do zachowania bułgarskiej publiczności podczas finałowego meczu turnieju Ligi Światowej w Sofii. Jak dodał, gdyby doszło do konfrontacji, problemy mógłby mieć jednak nie masażysta, ale agresywni kibice. - Akurat źle trafili, bo jest on mistrzem Europy w karate - zdradził siatkarz.

Masażystą reprezentacji jest Aleksander Bielecki, na co dzień pracujący z siatkarkami mistrza Polski Atomu Trefl Sopot.

- Rzeczywiście było gorąco - mówi nam Bielecki. - Wychodziłem z hali jako jeden z ostatnich. Wokół było dużo krzyku, dużo szumu i złych emocji. Bułgarzy mi wygrażali, coś tam krzyczeli w moim kierunku, machali rękami przed nosem. Do rękoczynów nie doszło, bo w odpowiednim momencie zareagowała ochrona, ale było gorąco. Dużo już widziałem, sporo przeżyłem, ale coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. Rozumiem, żebyśmy wygrali z nimi w kontrowersyjnych okolicznościach, by mogli mieć pretensje o jakiś jeden punkt. A oni przegrali wyraźnie 0:3, w jednym z setów do 17. Tam nie było się o co kłócić, nie w taki sposób. Zwykły brak kultury, nic więcej - dodaje Bielecki, o usługi którego zabiegały niemal wszystkie kluby kobiecej i męskiej PlusLigi.

Kim jest dr Bielecki? KLIKNIJ i poznaj jego historię.

Bielecki jest uznawany za najlepszego specjalistę od fizjoterapii, terapii manualnej i rehabilitacji sportowców. Z końcem poprzedniego sezonu skończył mu się kontrakt w Atomie, ale jak przyznały władze klubu przedłużenie umowy było jednym z priorytetów. - Były zapytania z różnych klubów, ale dałem słowo w Sopocie i podpisałem nową, dwuletnią umowę. Wzięliśmy z żoną kredyt w banku, kupiliśmy mieszkanie. Nie chcieliśmy tego zmieniać. Poza tym Atom to świetne miejsce do pracy, wysokie cele, doskonała baza i zaplecze. Czego chcieć więcej? - mówi Bielecki.