Trener Atomu Trefl Sopot Jerzy Matlak: Z Eriką Coimbrą muszę porozmawiać w cztery oczy

O tym, że w siatkówce klucz do sukcesu leży w zagrywce i przyjęciu, nikogo przekonywać nie trzeba. Boleśnie doświadczyły tego siatkarki Atomu Trefl Sopot, które w dwóch meczach nowego sezonu największe problemy miały właśnie z wprowadzaniem piłki do gry i jej odbiorem.
W obu meczach (wygranym z Siódemką i przegranym z Muszynianką) sopocianki zdobywały asem serwisowym po cztery punkty. Dorobek mizerny, szczególnie, gdy porównamy to z wynikami rywalek. W spotkaniu na szczycie z Muszyną tylko Kinga Kasprzak miała więcej punktowych zagrywek (pięć) od drużyny Atomu. Przyjmująca wicemistrzyń Polski jest w tym elemencie najlepsza w lidze (9 pkt.).

W Atomie najlepiej w polu zagrywki radziły sobie do tej pory Dorota Pykosz i Klaudia Kaczorowska. Obie zdobyły w ten sposób po dwa punkty i uczyniły to w spotkaniu w Legionowie. Po jednym punkcie w ostatnim meczu z Muszyną dorzuciły Justyna Łukasik, Dorota Wilk, Anna Podolec i Izabela Bełcik.

Zupełnie nieszkodliwa zagrywka to nie jedyny problem, z jakim musi uporać się trener Atomu. Sopocianki blado wypadają też w przyjęciu. O ile w pierwszym meczu zagrywka rywalek nie wyrządziła im większej szkody, o tyle Muszyna potrafiła w ten sposób zdobyć aż 17 pkt.!

- Nie ma co ukrywać, przyjmujące pokpiły sprawę. Popełniliśmy 17 błędów w przyjęciu, to zdecydowanie za dużo - mówi trener Jerzy Matlak. - We wtorek mieliśmy odprawę techniczną. Pokazałem dziewczynom każdą akcję z tego meczu, przeanalizowaliśmy błędy. Nie możemy tak grać. Wszystko zmieni się, gdy do optymalnej formy dojdzie Erika Coimbra i do gry zatwierdzona zostanie Noris Cabrera. Do tego momentu mam związane ręce.

Gdyby w ocenie przyjęcia zastosować skalę szkolną, problemów z odbiorem piłki nie ma jedynie - co nie jest niespodzianką - libero Mariola Zenik, która niemal co drugą piłkę przyjmuje bardzo dobrze. Dostatecznie i miernie wypadają na jej tle Coimbra i Klaudia Kaczorowska. Obie w ciągu tygodnia zrobiły minimalny postęp, ale w przypadku Brazylijki trudno było powtórzyć występ z 1. kolejki, gdy na osiem piłek ani jednej nie przyjęła zgodnie z siatkarskim kanonem.

- Chcę porozmawiać z Eriką w cztery oczy, dowiedzieć się, czy, a jeśli tak, to jakie, ma problemy. Chcę jej pomóc, by jak najszybciej do nas "dołączyła" pod względem formy. To przecież utytułowana zawodniczka, musi nam pomóc. Na razie jednak to na niej traciliśmy najwięcej punktów - mówi trener Atomu.

Przeciętnie w przyjęciu wygląda póki co Anna Podolec, ale od niej trener Matlak wymaga przede wszystkim skuteczności w ataku. I w tym elemencie była reprezentantka Polski nie zawodzi. W meczu z Muszyną była jedyną siatkarką w drużynie gospodarzy, która potrafiła wzbić się na poziom rywalek.

Przyjęcie może poprawić Cabrera. Jeśli do końca tygodnia klub zdąży opłacić jej certyfikat, Kubanka powinna pomóc drużynie w sobotnim meczu z Tauronem Dąbrowa Górnicza.

- Najprostsza recepta na zwycięstwo z Tauronem? Zawodniczki, które mam do dyspozycji, muszą wreszcie zacząć prezentować klasę, która zadecydowała o ich angażu w Sopocie.

Więcej o: