Trener mistrzyń Polski Atomu Trefl Sopot po blamażu z Tauronem: Nie wiem co się dzieje z tym zespołem

Wzmocnione wracającą do składu Rachel Rourke i debiutującą Noris Cabrerą siatkarki Atomu Trefl Sopot w fatalnym stylu przegrały z Tauronem Dąbrowa Górnicza 0:3. - Nie wiem co się dzieje z tym zespołem - przyznaje trener Jerzy Matlak.
Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Atomu nie chciał komentować występu swoich zawodniczek. Dzień po meczu był już bardziej rozmowny, choć wciąż nie potrafił wytłumaczyć przyczyn porażki. - Dziewczyny mają podane wszystko na talerzu. Jedziemy na mecz dzień wcześniej, jesteśmy po analizach, nakreślamy taktykę, wiemy co mamy grać. Do tego dochodzi wypocząta Rachel, wreszcie zgłaszamy do gry Cabrerę, a na boisku jest totalny bałagan - mówi Matlak. - Po 5-7 min. gry mam wykorzystane dwa czasy i wszystkie zmiany. Błyskawicznie pozbawiam się wszelkich argumentów. Tak nie można grać.

Największym problemem Atomu jest fakt, że w Dąbrowie zawiodły wszystkie siatkarki, a najbardziej Rourke. Australijka przez problemy z podpisaną "lojalką" tydzień wcześniej nie mogła grać z Muszyną. W Dąbrowie miała zagrać na świeżoći i podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach - być koniem pociągowym zespołu. Zawiodła na całej linii. Zdobyła zaledwie 5 pkt. - Nie dość, że powtórzyliśmy błędy z poprzedniego spotkania, to w wielu elementach było gorzej. Nie uciekam od odpowiedzialności, ale oczekuję od zespołu, że zareaguje na tę porażkę. Taką grą wystawiają świadectwo nie tylko swojej pracy, ale i mnie. Nie zamierzam się na to godzić - mówi stanowczo Matlak.

Przed sopociankami nie ma zbyt wiele czasu na analizę, bo już we wtorek lecą do Włoch na pierwszy mecz w Lidze Mistrzyń z Asystelem Carnaghi VillaCortese. - Jeden mecz je odblokuje - uważa Matlak. - Przecież to są zawodniczki, które mają za sobą dziesiątki meczów na mistrzostwach Europy, świata, igrzyskach olimpijskich czy europejskich pucharach. Nie wyobrażam sobie, by tak miała wyglądać dalsza część sezonu.

By oczyścić atmosferę i znaleźć przyczyny słabej gry przed wyjazdem do Włoch drużyna ma się spotkać we własnym gronie i omówić ostatnie wydarzenia. Czy szansą na odblokowanie głów i psychiki siatkarek mógłby okazać się psycholog? - Nie ma takiej możliwości. Nigdy nie korzystałem z jego usług, bo to by oznaczało, że mam chory zespół, który wymaga zamknięcia w zakładzie i podjęcia leczenia. One same muszą zrozumieć, że to nie zabawa - podkreśla trener Atomu i zaprzecza, by problemem było przygotowanie fizyczne. - Mamy wszystko pod kontrolą. Badania pokazują, że dziewczyny są przygotowane bardzo dobrze. Problem leży w ich podejściu, w ich głowach. W Dąbrowie wyrok wydaliśmy sami na siebie. Rywal nawet nie był nam potrzebny - przyznaje gorzko trener mistrzyń Polski.