Trener Atomu Trefla Sopot Adam Grabowski: Wobec Jerzego Matlaka byłem lojalny

Przegląd prasy. - Najchętniej nie komentowałbym dymisji Jerzego Matlaka w ogóle, bo dla mnie też jest to przykra sprawa. Powiem tylko, że między nami nic się nie zmienia. Mogę stanąć przed Jurkiem i spojrzeć mu w oczy z czystym sumieniem. Nie kopałem pod nim dołków, byłem lojalny - mówi w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym? p.o. trenera Atomu Trefl Sopot Adam Grabowski.
Grabowski przejął zespół w ubiegłym tygodniu, gdy niespodziewanie odwołany został trener Jerzy Matlak. Grabowski zadebiutował na ławce trenerskiej Atomu w sobotnim spotkaniu z Siódemką Legionowo (3:0).

We wtorek w wielkim stylu awansował też do fazy play-off Ligi Mistrzyń. Prowadzona przez niego drużyna mistrzyń Polski wygrała bez straty seta z Asystelem Carnaghi Villa Cortese i jako jedyny zespół z Polski awansowała do dalszej fazy rozgrywek.

- Trochę mi głupio, że nasze zwycięstwo z Asystelem wyrzuciło z rozgrywek zespół z Muszyny - przyznaje "Przeglądowi Sportowemu" Grabowski. - Proszę mi wierzyć, że walcząc z Asystelem, nie wiedzieliśmy, jakim wynikiem zakończyło się tamto spotkanie. Gdyby nasz statystyk Adam Malik podczas meczu "sprzedał" mi taką informację, dostałby burę. Co więcej, po spotkaniu ktoś mi powiedział, że wygrywając 3:0 z Asystelem, pomogliśmy muszyniankom, które też awansowały do play-off z trzeciego miejsca. Dopiero po powrocie do domu dowiedziałem się, że jest inaczej. Nie mogliśmy pomóc dziewczynom z Muszyny, musieliśmy przecież walczyć o swoje. Szkoda mi ich, ale gdyby pokonały Dynamo Moskwa, mielibyśmy dwa zespoły w play-off - mówi Grabowski.

W czwartek trener Grabowski ma spotkać się z prezesem Atomu Tomaszem Słodkowskim i omówić warunki dalszej współpracy. Po awansie w LM i dobrych wynikach w Orlen Lidze jego pozostanie na stanowisku trenera jest niemal przesądzone. Tym bardziej że, jak sam przyznaje, dostał polecenie od władz klubu, by znalazł sobie asystenta. - To chyba oznacza, że już mam pracę w Sopocie. O zmianie warunków umowy na razie nie było jednak mowy - zdradza Grabowski i dodaje: - Najchętniej nie komentowałbym dymisji Jerzego Matlaka w ogóle, bo dla mnie też jest to przykra sprawa. Powiem tylko, że między nami nic się nie zmienia. Mogę stanąć przed Jurkiem i spojrzeć mu w oczy z czystym sumieniem. Nie kopałem pod nim dołków, byłem lojalny - podkreśla Grabowski.