Izabela Bełcik z Atomu Trefla Sopot: Adam Grabowski? To dla nas żadna niespodzianka

Zgodnie z oczekiwaniami w piątek zarząd Atomu Trefl Sopot ogłosił, że do końca sezonu trenerem pozostanie Adam Grabowski. Dla kapitan zespołu Izabeli Bełcik decyzja władz klubu nie jest zaskoczeniem.
Rozmowa z Izabelą Bełcik, kapitan Atomu Trefl Sopot

Maciej Korolczuk: Atom ma nowego-starego trenera. W piątek został nim Adam Grabowski. Chyba nie ma zaskoczenia?

Izabela Bełcik: - Absolutnie nie. Od samego początku spodziewałyśmy się z dziewczynami, że właśnie na taki krok zdecydują się władze klubu. Tym bardziej że ani w mediach, ani w klubie nie było w ogóle słychać choćby jednego nazwiska innego kandydata. Podchodzimy więc do tego spokojnie.

To dobra decyzja?

- Klub stawia na ciągłość. Nie sądzę, by wiele się zmieniło, bo trener Grabowski ma podobne spojrzenie na siatkówkę jak trener Matlak. Oczywiście, w kilku kwestiach mogą być pewne zmiany, ale rewolucji raczej się nie spodziewam. I choć trener Grabowski do tej pory prowadził samodzielnie tylko Stal Mielec, to z pewnością da sobie radę w drużynie mistrza Polski. Będziemy go wspierać, bo ciągniemy przecież jeden wózek. Chodzi o to, by z tej lekcji wyciągnąć naukę i zrobić krok do przodu.

Z góry dochodzą głosy, że dymisja trenera Matlaka nie była podjęta pochopnie, tylko dojrzewała od jakiegoś czasu.

- Naprawdę to dla nas mało komfortowa sytuacja. Nie chcę tego komentować. Powiem tylko, że my jako zespół dowiedziałyśmy się o wszystkim, jak już decyzja zapadła. Nikt z nami jej nie konsultował, nikt nie pytał o zdanie. Dostałyśmy suchą informację i przyjęłyśmy ją do wiadomości.

Ostatnie zwycięstwa, a szczególnie awans w Lidze Mistrzyń pomogły wam jako zespołowi szybko otrząsnąć się po tej zaskakującej zmianie?

- Z pewnością, zwycięstwa budują atmosferę, napędzają nas na kolejne mecze. Ale mam wrażenie, że zmiana trenera większym echem odbiła się na zewnątrz klubu, niż w środku. Gramy praktycznie co trzy dni, nie mamy czasu na rozpamiętywanie tego, co się stało. Trening, mecz, odpoczynek - tak wyglądają nasze ostatnie dni. Nie ma czasu, by to wszystko sobie poukładać. Ale nie patrzymy w przeszłość. Przed nami trzy ważne mecze i teraz liczą się tylko one.

W Muszynie zagracie bez Rachel Rourke. Uda się zasypać tę wyrwę w składzie?

- Wierzę, że tak. Choćby z AZS Białystok punktowo podłączyła się Klaudia Kaczorowska czy Erika Coimbra. Z Muszyną szansę ma dostać Anita Kwiatkowska, jest też Anna Podolec. To są bardzo wartościowe zawodniczki. Nie panikujemy.

Czy trener Grabowski odmieni grę Atomu Trefl? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »