Co się stało z Atomem Trefl Sopot? "To była lekcja pokory"

- Rywalki pokazały, jak wygrywa się mecze. Trzeba być zdeterminowanym i umieć się bronić. Nam tego zabrakło. Teraz mamy cztery dni, by się odbudować i zmazać ten blamaż - mówi po zaskakującej porażce 0:3 z Impelem Wrocław trener Atomu Trefl Sopot Adam Grabowski. A już w środę jego drużynę czeka pierwszy mecz z VakifBankiem Stambuł w I fazie play-off Ligi Mistrzyń.
atom trefl sopot, impel wrocław, adam grabowski, orlenliga

Dla Atomu to druga ligowa porażka w tym sezonie, bez ugrania choćby seta. Pierwszą sopocianki poniosły na początku sezonu, gdy dopiero się zgrywały, a ich forma zaczynała dopiero kiełkować. Poległy wówczas na wyjeździe z Tauronem Dąbrowa Górnicza (0:3) i na tamtym etapie, choć porażka była bolesna, to wliczona w początkową fazę sezonu.

Sobotniej klęski nic już nie tłumaczy. Sopocianki zagrały w najsilniejszym składzie, na boisko wychodziły z przewagą 15 pkt nad rywalkami. Mecz miały zakończyć w trzech setach, a tymczasem to Impel sięgnął po komplet punktów.

- Dostaliśmy lekcję pokory. W poprzedniej kolejce rozegraliśmy dobry mecz [Atom wygrał na wyjeździe z liderem Orlenligi Aluprofem Bielsko-Biała 3:2], ale niestety mecz z Impelem ułożył się zupełnie inaczej - mówił na konferencji prasowej trener Adam Grabowski. - Rywalki pokazały, jak wygrywa się mecze. Trzeba być zdeterminowanym i umieć się bronić. Nam tego zabrakło. Teraz mamy cztery dni, by się odbudować i zmazać ten blamaż. Musimy pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę i że ta porażka to był tylko wypadek przy pracy.

Punktem zwrotnym całego meczu był drugi set, gdy Atom długo prowadził, ale jego przewaga była zaledwie 2-3-punktowa. Impel wykorzystał to z premedytacją. W końcówce seta najpierw doprowadził do remisu, a po chwili zdobył dwa punkty i wygrał seta do 24.

- Ta sytuacja podcięła nam skrzydła - nie ukrywała kapitan sopockiej drużyny Izabela Bełcik. - Gdyby było 1:1 w setach, mecz zacząłby się od początku. Zabrakło nam sił, koncentracji, precyzji. Mamy bardzo mało czasu, aby się odbudować psychicznie przed następnym spotkaniem. Jesteśmy wkurzone, zdenerwowane. Mam nadzieję, że w następnym spotkaniu to nam pomoże.

A czasu na odbudowanie fizyczne i psychiczne nie ma praktycznie w ogóle. Już w środę w Ergo Arenie Atom podejmie drużynę z innego siatkarskiego świata. I paradoksalnie to może być dla mistrzyń Polski szansą na mentalne odbicie. Przed meczem nikt nie daje im większych szans nie tylko na zwycięstwo, ale na urwanie drużynie Małgorzaty Glinki-Mogentale choćby seta. Wygranie pojedynczej partii może to zmienić.

Czy porażka Atomu z Impelem to wypadek przy pracy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »