Małgorzata Glinka przed meczem z Atomem Trefl Sopot [WYWIAD]

Przed środowym meczem Atomu Trefl Sopot z VakifBankiem Stambuł w ramach I fazy play-off Ligi Mistrzyń, największe emocje wzbudza w Trójmieście przyjazd 34-letniej gwiazdy wicemistrzyń Turcji Małgorzaty Glinki-Mogentale.
Maciej Korolczuk: Przyjechałyście do Sopotu jak po swoje?

Małgorzata Glinka-Mogentale: - Absolutnie nie. Nie podchodzę do tego w ten sposób. Zdajemy sobie sprawę, że wielu widzi w nas faworyta tego meczu, ale Atom już wielokrotnie pokazywał w Lidze Mistrzyń, że jest waleczną i ambitną drużyną. Im też zależy na zwycięstwie, tym bardziej że grają we własnej hali. Jesteśmy jednak na to przygotowane. Miałyśmy dobrze zorganizowaną podróż. Mieszkamy w fajnym hotelu, mamy dobre warunki do wypoczynku, relaksu, no i przede wszystkim koncentracji przed meczem.

W ostatnim meczu ligowym zabrakło pani w składzie. Kontuzja, odpoczynek czy element taktyki?

- Mamy taki zespół, że spokojnie mogę stanąć w kwadracie dla rezerwowych. Fakt, że odpoczywałam nie miał jednak znaczenia w kontekście meczu w Sopocie.

W tym sezonie zagrałyście 18 meczów. Wygrałyście wszystkie...

- Forma niby jest, ale różnie bywa w siatkówce. Środowe spotkanie to mecz wyższej kategorii. Żeby grać dalej, trzeba wygrać nie tylko w Sopocie, ale i Stambule. Oczywiście, mamy zamiar to zrobić. Nie będzie łatwo, bo Atom wychodzi z podobnego założenia.

Przed sezonem mówiło się, że chce pani wrócić do Polski. Ponoć miała Pani ofertę z Atomu, podobnie jak w 2010 r., gdy wracała pani do treningów po urlopie macierzyńskim. Kiedy było bliżej pani gry w Sopocie?

- Nigdy. Rzeczywiście, dostałam propozycję od pewnego człowieka, ale nie wiem, czy był on kompetentny, by taką propozycję mi składać. Nie zajmuję się sprawami transferowymi, od tego mam menedżera. Tak naprawdę blisko mojego transferu do Sopotu nie było ani w 2010 r., ani latem.

Jest szansa, że po obecnym sezonie albo za półtora roku wróci pani do Polski?

- Trzy lata temu, gdy wracałam do treningów po dwuletniej przerwie, postawiłam na Turcję i tego nie żałuję. Cieszyłam się z ofert z Muszyny, Sopotu czy Łodzi, ale "stchórzyłam" i wybrałam VakifBank (śmiech). Na razie jest za wcześnie, by mówić o ewentualnym powrocie. Nie robię sobie takich długodystansowych planów.

Latem ubiegłego roku zagrałyście w Koszalinie sparing z Atomem i go przegrałyście 2:3. Tamto spotkanie nie ma jednak żadnego odniesienia do tego, co was czeka w środę wieczorem.

- Ze sparingu w Koszalinie niewiele pamiętam. Obie drużyny były w trakcie przygotowań, więc bardziej traktowałam to jako wydarzenie towarzyskie, niż siatkarskie.

Co o meczu z Atomem pisze turecka prasa?

- Turcja żyje i interesuje się siatkówką, więc środowy mecz także zwrócił uwagę tamtejszych dziennikarzy. Tym bardziej że gramy z mistrzem Polski i o taką stawkę. Play-off w Lidze Mistrzyń to nie są mecze o "pietruszkę".

Starcie Atomu z VakifBankiem to też korespondencyjny pojedynek Małgorzaty Glinki z Rachel Rourke?

- Nic z tych rzeczy. Gram w drużynie i bez niej nic bym nie osiągnęła.

Jakiego wyniku i meczu możemy spodziewać się w środę? Będzie szybkie 3:0, 0:3, a może tie-break?

- Niech kibice się bawią w typowanie (śmiech). Nie jestem dobra w totolotka...

Atom Trefl zatrzyma turecką machinę z Glinką w składzie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: