Atom Trefl Sopot wyciśnięty jak cytryna [NASZA OPINIA]

W czwartek siatkarki Atomu Trefl Sopot przegrały drugi mecz z VakifBankiem Stambuł i odpadły z Ligi Mistrzyń. Choć na papierze ich udział w europejskiej elicie zakończył się na tym samym etapie co przed rokiem, a więc w I fazie play-off, to skala i wartość sukcesu (jakim było wyjście z grupy) są nieporównywalne.
Gdy przed rokiem Atom przebijał się przez fazę grupową, ówczesny trener Alessandro Chiappini dysponował dwiema równorzędnymi szóstkami, a na trybuny odsyłał jeszcze dwie niemieszczące się w meczowej kadrze siatkarki. Gdy już ustalił skład, na każdej pozycji wybierał spośród gwiazd europejskiego formatu. Tylko na pozycji środkowych Włoch miał cztery równorzędne, obdarzone końskim zdrowiem i prezentujące przez cały sezon nienaganną formę siatkarki (Dziękiewicz, Tokarska, Ssuschke-Voigt, Fernandez Navarro). Gwiazdy obsadzały także inne pozycje. W ataku punktowała Małgorzata Kożuch, w ofensywie wspierały ją Megan Hodge i Neriman Ozsoy. O rozegraniu decydowała Alisha Glass, w obronie uwijała się Paulina Maj. Siłą ówczesnego Atomu była także długa i wyrównana ławka. Gdy Chiappini szukał rotacji, w kwadracie rezerwowych stały byłe i obecne reprezentantki Polski (Bełcik, Sieczka, Konieczna, Saad, Wilk). Chiappiniemu niestraszne były ani kontuzje, ani pękający w szwach terminarz, ani liczone w tysiącach kilometrów podróże. Gdy spojrzy się na tamten zespół, nakłady, jakie pochłonął, i sukcesy jakich (nie) osiągnął na europejskiej arenie (wyszedł z grupy, z której przez kuriozalne przepisy CEV wyszły wszystkie cztery drużyny), szacunku i uznania nabierają "osiągi" obecnej kadry.

Kadry budowanej w pośpiechu, przez rozgoryczonych kibiców pamiętających niedawne "głośne nazwiska", złośliwie nazywanej składem węgla i papy, w dodatku w trakcie sezonu zdziesiątkowanej kontuzjami (Wojcieska, Pykosz, Coimbra). Możliwości drużyny ogranicza też wątlejsza niż przed rokiem kadra, chybione transfery (do niczego nieprzydatna Cabrera) i chimeryczna - niedająca się w żaden sposób przewidzieć - forma siatkarek, w czym celują szczególnie Klaudia Kaczorowska, Anna Podolec i Anita Kwiatkowska. Uwagę od realnych problemów drużyny - pilną potrzebę wzmocnień - odciągały też problemy finansowo-organizacyjne, powstałe przez podawaną w wątpliwość niegospodarność poprzednich władz klubu. Niepotrzebne kontrowersje wzbudziły też władze obecne, gdy z niewyjaśnionych powodów rozstały się w trakcie sezonu z trenerem Jerzym Matlakiem.

Chaos od kilku tygodni próbuje okiełznać jego następca Adam Grabowski. Biorąc pod uwagę skalę problemów, z jakimi mierzyła się i nadal mierzy jego drużyna, awans z grupy LM i realne szanse na obronę tytułu budzą szacunek. Znak trudnych czasów, jakie nadeszły, najjaskrawiej widać właśnie po szkoleniowcu. Podczas gdy Chiappini otaczał się sztabem doradców, asystentów i fachowców skupionych na wycinku pracy z zespołem, były trener Stali Mielec zakasał rękawy i w dobie kryzysu radzi sobie niemal w pojedynkę. Jako jedyny trener w Orlenlidze radzi sobie bez nominalnego asystenta, przez co bierze na siebie pełną odpowiedzialność, która w normalnych warunkach rozkładałaby się na poszczególnych członków sztabu szkoleniowego.

Udany występ Atomu w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń to także sygnał, że ta drużyna jest w stanie efektywnie włączyć się do walki o obronę tytułu w polskiej lidze. Choć na dziś jest dopiero czwartą siłą w Orlenlidze, a sezon dopiero wchodzi w decydującą fazę, tegoroczne rozgrywki wcale nie muszą się skończyć gorzej niż przed rokiem.

Oprócz podium w lidze Atom celuje też w trofeum, którego nie ma jeszcze w swym dorobku, a więc Puchar Polski. To wciąż najkrótsza droga do powtórnego występu w europejskiej elicie.

Czy Atom jest w stanie wygrać Puchar Polski i obronić mistrzowski tytuł?Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: