Po zwycięstwie Atomu Trefl Sopot z Pałacem Bydgoszcz. "Wariacki mecz, ale podstawy siatkówki wystarczyły, by wygrać"

Z wracającą do wysokiej formy Eriką Coimbrą (MVP meczu) siatkarki Atomu Trefl Sopot pokonały Pałac Bydgoszcz 3:0. - To było wariackie spotkanie, ale podstawy siatkówki wystarczyły nam, by wygrać - przyznała po zwycięstwie kapitan Atomu Izabela Bełcik
Atom, choć nie zagrał wielkiego meczu, pokonał Pałac bez straty seta. Rywalki szczególnie słabo zaprezentowały się w polu zagrywki, gdzie nie potrafiły zdobyć ani jednego punktu (dla porównania sopocianki zdobyły w ten sposób 9 pkt). Paradoksalnie, trener Pałacu Rafał Gąsior nie ukrywał zadowolenia z gry swoich podopiecznych.

- Mimo wyraźnej porażki jestem bardzo zadowolony z postawy mojej drużyny. Przyjechaliśmy do Sopotu bez naszej podstawowej libero Marty Kuehn-Marek, która leży chora w łóżku. Zastąpiła ją Alicja Walczak, która chodzi dopiero do liceum. Mimo osłabienia składu, potrafiliśmy zagrać parę fajnych akcji. Ze szkoleniowego punktu widzenia to dla nas dobra nauka na przyszłość - przyznał po meczu.

Przewrotnie mecz skomentował też trener mistrzyń Polski Adam Grabowski.

- Trener Gąsior jest zadowolony ze swojej drużyny, choć przegrał 0:3, to ja powiem odwrotnie. Choć wygraliśmy, jestem mniej usatysfakcjonowany. To był taki mecz na 3:0, namawiałem dziewczyny, by wygrały w setach do 15 czy 12, ale one swoją postawą na boisku studziły moje nerwy i oddały rywalkom nieco więcej punktów, jakby mówiły: "Spokojnie trenerze, mamy wszystko pod kontrolą". Wygraliśmy ten mecz przede wszystkim doświadczeniem. Wygląda na to, że z Pałacem przyjdzie nam się zmierzyć także w fazie play-off, bo zakładam, że bydgoski zespół poradzi sobie z AZS Białystok. Nie myślę jednak o tym teraz. Do tego czasu jest jeszcze choćby finał Pucharu Polski i dwie kolejki ligowe. To jest teraz najważniejsze - podkreślił Grabowski. Szkoleniowiec Atomu odniósł się też do występu Noris Cabrery, która po długiej przerwie wreszcie dostała od niego szansę i wydaje się, że ją wykorzystała.

- Noris od dłuższego czasu fizycznie prezentuje się bardzo dobrze - nie ukrywa Grabowski. - Jej problem był w sferze mentalnej. Gdy wchodziła na boisko, nie potrafiła pomóc drużynie. Dziś zobaczyłem co innego i jeśli będzie tak dalej, Noris dostanie kolejne szanse.

Dzielną postawę młodych siatkarek z Bydgoszczy podkreślały też obie kapitan.

- Zagrałyśmy dziś w młodszym zestawieniu, ale momentami nasza postawa była bardzo obiecująca. Atom to jednak klasowa drużyna i jak się nie kończy akcji w pierwszym tempie, to trudno myśleć o zwycięstwie - tłumaczyła kapitan Pałacu Magdalena Mazurek.

- Mecz był wariacki, bo młode zawodniczki Pałacu wyprowadziły parę groźnych ataków, poobijały nam łokcie, przez co musiałyśmy kombinować przy bloku. Gdy opanowałyśmy sytuację i przypomniałyśmy podstawy siatkówki, nasza gra wyglądała już lepiej. To wystarczyło, by wygrać - dodała kapitan sopockiej drużyny Izabela Bełcik.