Sport.pl

Wojciech Drzyzga: Gdy Atom Trefl Sopot gra źle, skupia się tylko na Rachel Rourke

- Brakowało urozmaicenia w ataku. Za dużo zależało od Rachel Rourke. W momencie gdy wiodło się jej gorzej, siadał cały zespół - mówi po porażce Atomu Trefla Sopot w finale Pucharu Polski były siatkarz i trener, obecnie ekspert Sport.pl i Polsatu Sport Wojciech Drzyzga.
Kaper Suchecki: Czy wygrana Tauronu Dąbrowa Górnicza w finale Pucharu Polski z Atomem Treflem Sopot 3:2 była zaskakująca?

Wojciech Drzyzga: Skoro Dąbrowa Górnicza wygrała, oznacza, że w tym dniu była lepsza. Siatkarki Atomu miały w pierwszych dwóch setach ogromne problemy z grą, podczas gdy dąbrowianki prezentowały fajną, zbilansowaną siatkówkę. Natomiast sopocianki szarpały niemiłosiernie. Miały momenty pięknej gry, by po chwili zagrać kilka fatalnych piłek.

Co było główną przyczyną drugiej z rzędu porażki Atomu w finale Pucharu Polski?

- Słabe przyjęcie w pierwszych dwóch setach. Później Atom ustabilizował ten element gry, co pozwoliło wyrównać stan meczu na 2:2. Wciąż jednak grał zbyt schematycznie. Brakowało urozmaicenia w ataku. Za dużo zależało od Rachel Rourke. W momencie gdy wiodło się jej gorzej, siadał cały zespół.

Czyli Atom przegrał pierwsze dwa sety, ponieważ Rourke była niewidoczna?

- To fakt. Ogólnie cały zespół emanował apatią. Jeśli chodzi o Rourke, jest ona ogromnym atutem Atomu. Niestety, zespół jest od niej mocno uzależniony. Gdy Rachel jest w gazie, cała drużyna gra. Tak być nie może. Brakuje alternatywnych zagrań. Oczywiście, należy wykorzystywać obecność Rourke na boisku, co jednak, gdy będzie miała chwilę słabości? Wtedy widać zagubienie w drużynie. Zauważyłem, że sopocianki mają mało zagrań w zanadrzu, a na dodatek rzadko z nich korzystają. Wydaje mi się, że klub powinien rozejrzeć się za podobną zawodniczką. Zdaję sobie sprawę, że znalezienie tak klasowej siatkarki jest niezwykle trudne.

O przegranej Atomu mogła zaważyć także słaba ławka i uboga paleta zagrań?

- Po prostu sopocianki popełniły więcej błędów. Miały trzy piłki meczowe, których nie wykorzystały. Czy ławka to duży problem? Ogólnie brakuje klasowych dziewczyn, które w ważnym momencie weszłyby na zmianę i pomogły zespołowi. Jednak kłopoty z wąskim składem mają wszystkie kobiece drużyny. W Atomie wyraźnie brakuje drugiej atakującej. Kwiatkowska nie do końca mnie przekonuje w tej roli.

Jeśli chodzi o różnorodność zagrań, to zawiodła trochę Izabela Bełcik. Niezwykle doświadczona zawodniczka, a miała "czarne dziury". Gubiła się, popełniła serię dziwnych błędów. Przydałoby się Izę "odpowietrzyć", jak mawiał trener Andrzej Niemczyk. Nie wiem też, czy to tylko wina rozgrywającej, czy po prostu drużyna przygotowała zbyt mało wariantów.

Za warianty odpowiada trener, więc nie popisał się Adam Grabowski?

- Tutaj nie chciałbym oceniać pracy trenera. Widać jednak, że mój młodszy kolega po fachu potrafił zmotywować zawodniczki.

Podobały się panu porównania dziewczyn do wazonów stojących na półkach w sklepie?

- Mówiłem już wcześniej, że dziewczyny były nieobecne. Chimeryczne, słaniały się po boisku, były wystraszone. Szkoleniowiec chciał wstrząsnąć drużyną. Używał do tego bardzo spontanicznych porównań. Ironizował, w jakiś sposób nawet obrażał. Wszystko po to, aby podnieść agresję w zespole. Widać jednak, że działania przyniosły skutek, bo w trzecim secie zawodniczki odzyskały animusz.

Jakie szanse ma Atom w play-off Orlen Ligi?

- Kobieca siatkówka jest nieprzewidywalna. Mistrzynie Polski stać na obronę tytułu. Mogą jednak równie dobrze przegrać w ćwierćfinale z PTPS Piła. To pytanie pozostawię więc bez konkretnej odpowiedzi.

Jak oceniasz postawę Atomu Trefla w finale PP? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: