Adam Grabowski, trener Atomu Trefl Sopot: Demonstracja siły z naszej strony

Trener Atomu Trefl Sopot Adam Grabowski jest spokojny przed trzecim meczem ćwierćfinałowym w ramach play-off Orlen Ligi. W sobotę o kolejne zwycięstwo i awans do półfinału sopocianki powalczą w Pile.
Ostatnie dwa mecze w I fazie play-off zakończyły się wysokim zwycięstwem Atomu. W środku obu meczów sopocianki oddawały jednak pole gry przeciwniczkom, przegrywając seta po wcześniejszym pogromie pilanek. Szkoleniowiec mistrzyń Polski wytłumaczył, jaki jest powód tak nagłej zmiany postawy swoich zawodniczek.

- Jest to sprawa tylko i wyłącznie koncentracji. Jak graliśmy w lidze, to przegraliśmy pierwszego seta, potem graliśmy swoje. W niedzielę straciliśmy trzeciego, w poniedziałek drugi set padł łupem rywalek. Taki już urok z tą Piłą. Będziemy grali swoje, potem Piła znów nas dojdzie w secie, ockniemy się i znów je rozgromimy - mówi Grabowski.

- Musimy jednak utrzymać koncentrację przez cały mecz. Wygrywamy dosyć wysoko i podświadomie czujemy, że mamy dużą przewagę. Robi się fajnie, miło i przyjemnie. Ale przeciwnik tylko czeka na taki moment, aż my zaczniemy luźniej podchodzić do tematu. Musimy nad tym pracować - analizuje szkoleniowiec Atomu i dodaje: - Z Piłą to nam jeszcze uchodzi, być może, że uda się nam awansować do kolejnej fazy play-off, to już takie momenty będą nas dużo więcej kosztować.

Trener Grabowski nie ma wyrzutów sumienia, że jego obecny zespół dwukrotnie rozgromił drużynę, z którą wiele go łączy (w Pile pracował 13 lat).

- Dotykamy tutaj zagadnień związanych z psychologią. To jest play-off. W takich meczach chodzi o to, żeby pokazać swoją siłę. Żeby nikt nie pomyślał, że można u nas sobie swobodnie pograć . Musi być demonstracja siły z naszej strony. Musimy grać konsekwentnie przez cały set, żeby wygrać go jak najwyżej. To zaprocentuje w przyszłości. Myślę, że przed sobotnim meczem w Pile zawodniczki PTPS-u będą czuły respekt - podkreśla Grabowski.

Szkoleniowiec uważa, że jego zawodniczki już po trzecim meczu zapewnią sobie awans do półfinałów play-off.

- Jestem spokojny przed kolejnym meczem. Drużyna jest dobrze przygotowana pod względem fizycznym, ale musimy urozmaicić naszą grę. Próbowaliśmy to już robić w ostatnich meczach, ale nowe zagrywki wprowadzimy dopiero w kolejnych spotkaniach. Nie będzie rewolucji, ale kilka nowych rozwiązań taktycznych musi się pojawić w naszej grze, bo Dąbrowa Górnicza, Muszynianka czy też inne drużyny, z którymi możemy rywalizować, zaczynają czytać naszą grę - przyznaje szkoleniowiec mistrzyń Polski.

Trener sopocianek odniósł się również do sytuacji z trzeciego seta drugiego meczu, kiedy kilka błędów popełnili sędziowie i pilanki. Nie uważa jednak, że mogło to mieć wpływ na losy meczu.

- Jeżeli set kończyłby się na przewagi, to wtedy decyzja sędziowska może zaważyć na wyniku. Jeśli jednak wygrywa się do 16, to nie sądzę, żeby pomyłka sędziowska mogła mieć wpływ na mecz - mówi Grabowski.

Szkoleniowiec mistrzyń Polski nie zgadza się natomiast, że jego zespół przegrywa sety, bo gorsze chwile miała najlepiej punktująca zawodniczka zespołu Rachel Rourke.

- Nie sądzę, aby Rachel aż tak bardzo była zmęczona. Nie uważam też, że Iza Bełcik nie powinna grać na nią piłek. Rourke naprawdę ma zdrowie i siły do grania. Te mecze na pewno jej nie "połamały". Poza tym to taki typ zawodniczki, że jak gra dużo i gdy zdobywa masę punktów, to się dobrze czuje. Jakby zabrać jej ten "tlen boiskowy", to byśmy ją wręcz unicestwili. Jak punktuje, to trzeba z jej umiejętności korzystać - kończy Grabowski.

Czy Atom Trefl w trzecim meczu postawi kropkę nad "i"?Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »