Adam Grabowski, szkoleniowiec Atomu Trefl Sopot: Zawodniczki nie muszą pościć podczas Wielkanocy

Siatkarki Atomu Trefl Sopot w weekend w Pile zapewniły sobie awans do fazy półfinałowej play-off Orlen Ligi. Przeciwnikiem sopocianek w walce o finał będzie wicemistrz Polski Bank BPS Muszynianka Fakro. Trener Atomu Adam Grabowski uważa, że rywalki to takie same dziewczyny jak siatkarki z Sopotu.
Szkoleniowiec Atomu nie przygotowuje mistrzyniom Polski specjalnych ćwiczeń do wykonywania w domu podczas Świąt Wielkanocnych. Nie nakaże również stosowania drastycznych diet swoim podopiecznym.

- Trenujemy do piątku, będziemy mieli ćwiczenia siłowe, potem w sobotę i niedzielę zawodniczki mają czas dla siebie i rodzin. Na początku kolejnego tygodnia wracamy do ćwiczeń w hali. Kiedyś myślałem, aby przygotowywać dziewczynom zadania domowe, ale uznałem, że nie ma to większego sensu - mówi Grabowski. - Jeśli chodzi o dietę, to dziewczyn nie trzeba raczej pilnować. Nie ma tu problemu. Nie sądzę żeby przez dwa dni świąteczne zjadły tyle, że wpłynęłoby to na ich dyspozycję. Siatkarki wiedzą, o co grają. Przecież nie walczą o medale pierwszy raz. Większość jest doświadczona. Poza tym Święta Wielkanocne zawsze przypadały na okres play-off, dlatego wszyscy potrafią się dostosować - tłumaczy szkoleniowiec Atomu Trefl.

Trener mistrzyń Polski podchodzi do półfinałowych przeciwniczek z szacunkiem, ale przyglądając się budżetowi Muszynianki oraz osiągnięciom wicemistrzyń Polski (na początku marca zdobyły Puchar CEV) nie uważa, że jego zawodniczki w czymś rywalkom ustępują.

- To są takie same dziewczyny jak i nasze. To jest kwestia ułożenia meczów. Kto w jakiej formie i dyspozycji wyjdzie na boisko. Zespoły są porównywalne, mimo że wyniki w tym sezonie o tym nie mówią. Jeśli jednak drużyny spotkają się w optymalnych składach, wtedy będzie weryfikacja mocy - dodaje szkoleniowiec sopocianek.

Atomówki w wyniku gorszej pozycji po fazie zasadniczej Orlen Ligi pierwsze dwa mecze półfinałowe rozegrają w Muszynie 6 i 7 kwietnia.

- Ta sytuacja nas nie zaskakuje. To było oczywiste, że jeżeli przejdziemy PTPS Piłę, a Muszyna pokona Pałac Bydgoszcz, to pierwsze mecze będziemy grać na boisku przeciwnika. Nikt nawet nie myślał, jak mogłoby być inaczej. Nie ma to znaczenia. Dużo dziewczyn grało nawet w Muszynie, więc poznawać hali nie muszą - uważa Grabowski.

Półfinałowe przeciwniczki Atomu Trefl słyną z bardzo dobrej zagrywki, podczas gdy problemem sopocianek jest słabe przyjęcie. Grabowski uważa jednak, że stawka spotkań będzie na tyle wysoka, że statystyki powinny się wyrównać.

- Wiadomo, że te mecze będą się rozgrywały w polu zagrywki i w takim elemencie jak przyjęcie. Obie drużyny są natomiast bardzo podobne, jeśli chodzi o siłę ataku i rozegranie. To oczywiste, że zagrywka z naszej strony i przyjęcie przeciwniczek ustawia granie. Nie sądzę, żeby jeden zespół przygniótł drugi atakiem czy blokiem. Wszystko jest skorelowane właśnie z tymi dwoma elementami, jak serwis i odbiór. Jednak u nas zagrywka do najgorszych nie należy, więc z pewnością postraszymy Muszyniankę w tym elemencie gry - podsumowuje trener Atomu Trefl.

Czy Rachel Rourke znów poprowadzi Atom do zwycięstwa? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »