Sport.pl

Wojciech Drzyzga o grze Atomu Trefl Sopot: Wystarczy świeczka i... bum bum

- Często prosta gra jest najskuteczniejsza. Wystarczy świeczka do góry i bum bum. Jeśli Rachel Rourke dobrze zagra i będzie to bum bum, to mogą się różne rzeczy wydarzyć - mówi komentator Polsat Sport Wojciech Drzyzga przed 3. i 4. meczem półfinału play-off pomiędzy Atomem Trefl Sopot i Muszynianką Muszyna.
Kacper Suchecki: Czy któryś zespół jest wyraźnym faworytem przed kolejnymi meczami o awans do finału Orlen Ligi? Atom jest chyba w uprzywilejowanej sytuacji jako gospodarz.

Wojciech Drzyzga: Myślę, że na tym poziomie rozgrywek i zespołów nie ma mowy o atucie własnej hali. Fakt, że Atom ma obiekt bardzo nietypowy, bo Ergo Arena jest halą jedyną w swoim rodzaju, może wpłynąć, że Muszyna będzie się czułą trochę gorzej. Pamiętajmy jednak, że mówimy o reprezentantkach Polski, które grały w takich halach niejeden mecz. Całkiem obiektywnie myślę, że na tym poziomie nie powinno mieć to żadnego znaczenia. Zawodniczki są przygotowane do grania w innych halach, w innych miastach. Szybko się adaptują do nowych warunków. Nie widzę tu żadnej przewagi, zwłaszcza że Atom nie ma jakiegoś piekielnego dopingu. Gdyby grały np. w Muszynie, gdzie hala jest niska, krótka, to wtedy charakter areny może mieć znaczenie. W Sopocie tego nie ma.

Obecnie w rywalizacji do trzech zwycięstw mamy remis 1:1. Myśli pan, że o awansie zadecyduje piąty mecz czy też któraś z drużyn już w Trójmieście zapewni sobie awans do finałów?

- Różnica pomiędzy drużynami jest na tyle niewielka, że w ten weekend nie poznamy raczej zwycięzcy tej rywalizacji. Zespołem, który mimo wszystko ma większą częstotliwość powtarzalności swojej gry i utrzymania jej jakości, jest wyraźnie Muszyna. To, co zaprezentuje ta drużyna, mniej więcej wszyscy mogą sobie wyobrazić. Natomiast Atom to dla mnie zespół, który w bardzo późnej fazie rozgrywek, właściwie końcowej, jeszcze potrafi czymś zaskakiwać. Chociażby nagle większą częstotliwością gry środkiem czy unikanie prostych błędów, co wcześniej było cholernym mankamentem zespołu. O bardzo dobrym bloku i mocnym ataku z jednego skrzydła to wszyscy wiedzieliśmy. Atomówki, gdy wykorzystają te elementy, to mogą zrównoważyć kolektywną grę Muszyny. Wydaje mi się, że sportowo jest bardzo wyrównany poziom i szukając logiki, to raczej pewne jest, że spotkamy się w Muszynie na decydującym meczu.

Sezon jest wyjątkowo długi i ciężki. Oba zespoły oprócz gry w Orlen Lidze uczestniczyły również w europejskich pucharach oraz Pucharze Polski. Czy w kluczowych momentach nie zaważy lepsze przygotowanie fizyczne, czy też lepsza wytrzymałość?

- Jeśli chodzi o Muszynę, to widzieliśmy większą rotację zawodniczek. Nawet mimo zmian widać było wciąż wysoki poziom. Z Atomem sprawa wygląda już inaczej. W trakcie sezonu ta gra nie była dobra. Tutaj również dokonywano zmian, ale jakość znacząco cierpiała. Gdy Rachel Rourke nie grała, to inne zawodniczki ją zastępowały, niestety z mizernym skutkiem.

No tak, mówiąc Atom, myśli się Rourke.

- Australijka w dobrej dyspozycji jest czasami największym atutem Atomu, a zarazem dużym przekleństwem. Często jednak widziałem w historii siatkówki, że grając prostymi środkami, zespoły wygrywały z drużynami prezentującymi piękne techniczne akcje. Zdarza się, że prosta gra jest najskuteczniejsza. Wystarcza piłka do góry, świeczka i "bum bum". Jak Rourke dobrze zagra i będzie to "bum bum", to mogą się różne rzeczy wydarzyć. Ostatnio najlepsza punktująca ligi nie jest wcale jedyną opcją w ataku. To może być dobry kierunek. Absolutnie jednak należy wykorzystać jej dobrą dyspozycję. Żaden zespół nie zrezygnuje przecież ze swojego najsilniejszego ogniwa. W siatkówce jednak nie oznacza to, że teraz wszystkie piłki powinny iść do niej i tylko patrzeć, do kiedy wytrzyma. Wszystko należy zrównoważyć.

A kto w tych kluczowych momentach, kiedy np. siatkarki Muszyny skutecznie zniwelują grę Rourke, może przejąć rolę punktującej zawodniczki? Erika Coimbra?

- Myślę, że ona praktycznie dopiero w końcówce sezonu zaczęła pokazywać swoje umiejętności. Mniej więcej od Pucharu Polski ta zawodniczka zaczęła grać na poziomie, którego można się było spodziewać. Po tym, co pokazywała na początku sezonu, osobiście bym ją natychmiast spakował w walizki i wysłał do domu po 15 minutach. Jest to zawodniczka dobra, tylko na początku była kompletnie nieprzygotowana. Teraz widać, że może Australijkę w niektórych fragmentach meczu zastępować. Kilka zagrań defensywnych, przyjęcie zagrywki i kombinacyjny zmienny atak ze strony Coimbry może zespołowi dać dużo dobrego. Choć uważam, że klub liczył chyba, że zawodniczka swoje umiejętności pokaże dużo wcześniej.

Naprzeciw siebie staną doświadczony trener Muszyny Bogdan Serwiński, który w swojej karierze zdobył już cztery mistrzostwa Polski oraz Adam Grabowski, który najlepsze wyniki osiągał, będąc drugim trenerem. Czy to może mieć znaczenie podczas kolejnych meczów półfinałowych?

- Wydaje się, że atut dość długiej i ciągłej pracy w Muszynie daje przewagę pełnej znajomości wszystkich zawodniczek trenerowi Serwińskiemu. Adam Grabowski pewnie swoje siatkarki dobrze poznał, jednak wiedzę czerpał z oglądania ich w innych konfiguracjach i innych klubach. Zawodniczki nie są oczywiście zaskoczeniem dla szkoleniowca, mimo wszystko to właśnie Serwiński ma swój autorski zespół. Myślę też, że obciążenie odpowiedzialnością na trenerze Grabowskim jest z pewnością dużo większe niż po drugiej stronie siatki. Presja może się wiązać np. z przedłużeniem kontraktu. W Muszynie, nie oszukujmy się, Serwiński jest panem samego siebie i jak uzna, że z wicemistrzostwa jest zadowolony, to sam sobie wręczy nagrodę. Tam jest całkiem inny układ. To czasami rzutuje na zawodniczki. Myślę, że trener sopocianek nie ma takiego wpływu na swoje siatkarki. Powiem bardzo prosto - Atomówki swojego trenera obawiać się nie muszą, Mineralne Serwińskiego powinny. Trenera obawiać się mogą w różnych przestrzeniach: jako prezesa, jako człowieka, który je kontraktuje, który im płaci, a trener Grabowski wykonuje rolę trenera i zajmuje się dobrym przygotowaniem zawodniczek do meczu. Serwiński ma inną władzę i może to troszkę inaczej zadziałać. Choć jestem zdania, że i tak to zawodniczki wygrywają mecze.

Piątkowy mecz Atom - Muszynianka rozpocznie się o godz. 20, sobotni o godz. 17. Oba w Ergo Arenie.

Więcej o: