Trener Atomu Trefl Sopot Adam Grabowski: "Czujemy się skrzywdzeni przez sędziowskie pomyłki"

Siatkarki Atomu Trefl po dwóch meczach finału play-off Orlen Ligi przegrywają z Tauronem Dąbrowa Górnicza 0:2. Trener sopocianek Adam Grabowski wierzy w odwrócenie sytuacji.
Sopocianki, przegrywając oba mecze w Dąbrowie, same ustawiły się pod ścianą. Aby obronić tytuł mistrza Polski, muszą bowiem wygrać trzy kolejne mecze. Pierwszy i ewentualnie drugi z nich odbędą się w najbliższą niedzielę (godz. 19.30) i poniedziałek w Ergo Arenie. Gdyby po czterech meczach był remis, mecz nr 5 odbędzie się w Dąbrowie. O przyczyny dwóch porażek z Tauronem zapytaliśmy trenera Atomu.

- Wszystkie moje odpowiedzi dotyczące tych spotkań są bardzo subiektywne i być może mijają się z prawdą. Ilu ludzi nie słucham, tyle otrzymuję różnych opinii dotyczących przyczyn tej podwójnej porażki. Uważam, że niedzielny mecz nie tyle nas przerósł, co nie potrafiliśmy wrócić do napięcia emocjonalnego, determinacji i skupienia, które cztery dni wcześniej w Muszynie miały ogromny wpływ na nasze zwycięstwo [Atom po serii pięciu meczów półfinałowych pokonał Bank BPS Muszynianka Fakro]. Staraliśmy się i próbowaliśmy, ale to wszystko było sztuczne i nienaturalne. Nie udało się nam pokazać, na co nas tak naprawdę stać - mówi Grabowski.

Trener sopocianek odniósł się również do przegranej poniedziałkowej. Spotkanie mimo porażki 1:3 nie było już tak jednostronne jak niedzielne. Atom w trzecim secie rozgromił nawet Tauron do 12, a przez większość czwartej partii prowadził.

- Jeśli chodzi o poniedziałkowy mecz, to byliśmy już bardzo blisko pułapu z półfinału. Zabrakło nam jednak trochę szczęścia, skupienia i koncentracji, szczególnie w końcówkach. Ktoś, kto oglądał ten mecz, wie, o czym mówię. Dwie, trzy akcje mogły potoczyć się zupełnie inaczej i mecz nie zakończyłby się porażką 1:3, tylko emocjami w tie-breaku - mówi Grabowski.

Szkoleniowiec i siatkarki uważają, że ich drużyna w obu meczach została pokrzywdzona przez sędziowskie pomyłki. W kluczowych momentach obu spotkań, mimo systemu wideoweryfikacji (zawodniczki w spornych sytuacjach mogą poprosić o zweryfikowanie decyzji przez sędziów przy pomocy powtórki wideo), sędziowie popełniali kluczowe dla spotkania pomyłki.

- Mecz poniedziałkowy i niedzielny zakończyły się pomyłkami sędziowskimi. Jesteśmy wyjątkowo źli, bo na meczach była i wideweryfikacja, i sędziowie. Było kilkanaście par oczu i wiele kamer. Nie można było stwierdzić, czy zdobyliśmy punkt my, czy Tauron? - pyta retorycznie Grabowski. - Czujemy się pokrzywdzeni przez to, że ten system nie do końca działa. Weryfikacja powinna dawać jasny obraz sytuacji - dodaje szkoleniowiec.

Co zatem zrobić, żeby odwrócić losy finału? Działań, które podejmie zespół, trener Grabowski zdradzać nie chciał.

- Jest to nasza słodka tajemnica i oczywiście nie mogę opowiadać, jakich zmian dokonamy. Wraz ze sztabem trenerskim i drużyną musimy się włączyć we wspólne działania, które wpłyną na to, że w niedzielę zwyciężymy w Ergo Arenie. Nie będę zdradzał, żadnych szczegółów. Równie dobrze od razu mógłbym zadzwonić do trenera przeciwniczek i jemu opowiedzieć o naszej taktyce - dodaje szkoleniowiec Atomu.

- Jeżeli zespół przegrywa, i to w złym stylu, i nie ma reakcji, to jest to niepokojące. Ja nie byłem w szatni po meczu, bo nie mam takiego zwyczaju. Człowiek jest zdenerwowany, pełen emocji i może palnąć jakieś zdanie, którego będzie potem żałował. Zaraz po meczu staram się przeżywać to wewnętrznie w samotności i muszę dać sobie trochę czasu, by pewne rzeczy przemyśleć, przeanalizować - podsumowuje Grabowski.

Atom Trefl został skrzywdzony przez sędziów? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »