Izabela Bełcik z Atomu Trefl o przygotowaniach, nowym szkoleniowcu i wizji zespołu

Rozgrywająca kapitan Atomu Trefl Sopot Izabela Bełcik w rozmowie z trojmiasto.sport.pl przyznała, że przed sezonem nie można oceniać transferów. Zastanawianie się teraz, co będzie w przyszłości, zupełnie mija się z celem - mówi Bełcik.
Kacper Suchecki: Jak wakacje spędziła Izabela Bełcik? Udało się choć na chwilę zapomnieć o siatkówce?

Izabela Bełcik: Wakacje miałam przez około trzy tygodnie. Teraz jestem na zgrupowaniu reprezentacji. W zasadzie tak szybko mi te wakacje minęły, że można wtedy powiedzieć, że prawie ich nie było. Odwiedziłam rodzinę, pozałatwiałam swoje sprawy. Udało mi się wyciągnąć parę dni na tygodniowy pobyt w Turcji. Głowa z pewnością odparowała i udało mi się naładować baterię do zmagań w kolejnym sezonie.

To nie pierwsze pani zgrupowanie w karierze, jednak w tym roku ma pani okazję pracować z nowym szkoleniowcem Piotrem Makowskim.

- To prawda. Doszło do zmiany szkoleniowca. Wszystko jak na razie wygląda bardzo dobrze. Obóz rozpoczęłyśmy ogólnymi ćwiczeniami. Wszyscy pracują i są zadowoleni. Myślę, że jest OK. Z osobą trenera także nie ma problemów. Kiedy dojdzie już do nominacji do miejsca w składzie kadry, zacznie się większa rywalizacja, ale jesteśmy dorosłymi zawodniczkami i podchodzimy do tego profesjonalnie. Swoim zaangażowaniem przez całe zgrupowanie można sobie wywalczyć pozycję w drużynie i ja staram się to pokazywać.

Wracając jeszcze do przerwy wakacyjnej - wolne dni nie wpłynęły na formę?

- Na pewno wpłynęły. Praktycznie miesięczny rozbrat z piłką oczywiście robi swoje. Stąd też moja decyzja, że przyjeżdżam na zgrupowanie i nie kombinuję, żeby zrobić sobie dłuższą przerwę. Uważam, że takie trzy miesiące bez treningów nikomu z pewnością nie służą i wtedy człowiek sam musi się zmobilizować do wysiłku. Tutaj na zgrupowaniu otrzymuje się dokładne rozpisanie ćwiczeń i to jest ogromny plus. Czuwają nad tobą trenerzy, więc moja decyzja była z pewnością dobrym posunięciem.

Przejdźmy teraz do spraw związanych z transferami w drużynie. Jak pani ocenia politykę klubu w tej kwestii?

- Ciężko mi teraz to rozstrzygać. Naszej nowej koleżanki z Holandii zupełnie nie znam [Judith Pietersen - przyp. aut.]. Nie mam zielonego pojęcia, co może prezentować sobą ta zawodniczka. Wiem, że jest młoda i perspektywiczna i po rozmowie z trenerem Buijsem mam pewność, że w nią wierzy.

Wszystko i tak przecież wychodzi w praniu. Dużo mówiło się przed sezonem 2012/2013 o naszym składzie, że z mistrzowskiej drużyny zostałam tylko ja i Dorota Wilk, a jednak pokazałyśmy charakter i utarłyśmy wszystkim nosa, broniąc złota. Więc zastanawianie się teraz, co będzie w przyszłości, zupełnie mija się z celem. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że zawodniczki, które sprowadzi trener, są pracowite i że nawet jak jeszcze z czymś mają problem, to pod okiem nowego szkoleniowca to nadrobią i będą stanowiły o sile zespołu.

Jak odbiera pani trenera Buijsa? Wspomniała pani, że rozmawiała ze szkoleniowcem.

Tak, mieliśmy okazję zamienić kilka słów. Szkoleniowiec przedstawił mi wizję naszej drużyny na następny sezon. Widać, że jest profesjonalistą i do pracy podchodzi z ogromnym zaangażowaniem. Liczę, że będzie się nam wspólnie bardzo dobrze pracowało.

Dosyć szybko po zakończeniu sezonu mówiło się, że pozostanie pani w drużynie. Jak wyglądały rozmowy z klubem? Jest pani zadowolona z umowy?

- Kontrakt podpisałam na niemal identycznych warunkach jak w poprzednim sezonie. Jestem zadowolona i myślę, że klub także będzie. Pozwala to wypracować z obu stron zaufanie i człowiek wie, że jego pozycja w klubie jest stabilna. Nie mówię oczywiście o pozycji na boisku [śmiech]. Tego żaden zawodnik w umowie nie ma wpisanego i trzeba o to powalczyć ciężką pracą na treningu.

Ostatnio głośno w mediach było o odejściu Eriki Coimbry. Brazylijka informowała panią o swojej decyzji?

- Nie, nie informowała mnie. Kontaktowała się ze mną ponad miesiąc temu i pytała, co się dzieje w Sopocie, czy zostanę na kolejny sezon. Wtedy jeszcze nie miałam podpisanej umowy, ale powiedziałam, że raczej zostanę. Erika mówiła, że wszystko wskazuje na to, że ona także zostanie w Atomie na kolejny sezon. Potem kontakt się urwał i nie miałam już żadnej informacji. Dalsze losy i cała ta "afera" to już sprawa między menedżerami i władzami sopockiego klubu.

Czy pozostanie Bełcik w zespole to dobra decyzja? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »