Sport.pl

Teun Buijs: Koniec jest rozczarowujący

Choć drugi mecz z Impelem we Wrocławiu wyglądał lepiej od poniedziałkowego pogromu, siatkarki Atomu Trefla Sopot mimo wszystko nie poradziły sobie z lepiej dysponowanymi przeciwniczkami i przegrywając trzecie spotkanie półfinałowem, nie obronią mistrzowskiego tytułu.
Nie o złoto z Chemikiem Police, tylko o brązowy medal z Tauronem Banimek Dąbrowa Górnicza. Mistrzynie Polski, w wyniku fatalnej postawy we Wrocławiu, nie obronią mistrzowskiego tytułu, a o to, aby pozostać na podium Orlen Ligi zagrają w powtórce finału z poprzedniego sezonu z drużyną z Dąbrowy.

Sopocianki we wtorek grały czwarty mecz półfinałowy, drugi w stolicy Dolnego Śląska. Postawa mistrzyń Polski była dużo lepsza niż w poniedziałek, kiedy to zostały rozgromione przez rywalki do zera (relacja TUTAJ). Pierwszy wygrany set dawał nadzieję. Choć druga partia została przez sopocianki przegrana, w trzeciej prowadziły już 18:12. Atomówkom zdarzył się jednak przestój i pozwoliły wrocławiankom na wyrównanie i ostateczne zwycięstwo w końcówce. Czwarty set był już tylko formalnością, wygranym zdecydowanie przez Impel do 16 (więcej o meczu TUTAJ).

- Nie chciałabym wspominać o wczorajszym meczu, bo właściwie nie ma o czym mówić. Dziś miałyśmy do wykonania kilka zadań, ale nie udało nam się skończyć piłek w odpowiednich momentach. Myślę, że zaważył u nas trzeci set, w którym nie doprowadziłyśmy naszej gry do końca. Zabrakło nam szczęścia, zagotowały nam się głowy, nie umieszczałyśmy w boisku łatwych piłek. Dziś po raz kolejny Impel był lepszy - podsumowała oba mecze Izabela Bełcik, kapitan Atomu Trefl. - Teraz musimy się otrząsnąć jak najszybciej i walczyć o ligowy brąz.

Powody przegranej starał się wskazać natomiast szkoleniowiec Atomu Teun Buijs.

- Gratuluję Impelowi półfinału i życzę im wszystkiego najlepszego. Dla nas taki koniec jest rozczarowujący. Wiele się w tych meczach wydarzyło. Te pierwsze mecze w Ergo Arenie były dla nas trochę jak wyjazdy, a presja znów nas trochę zablokowała. Widoczny był również brak Yulii Shelukhiny. Staraliśmy się różnicować grę w różnych elementach, ale było sporo różnic, które zaważyły na wyniku półfinałów - ocenił Buijs.

Więcej o: