Sport.pl

Kilku kandydatów na trenera Atomu Trefla. Szkoleniowcy zagraniczni i Tomasz Wasilkowski

W Atomie Treflu trwają poszukiwania nowego trenera. Kandydatów jest kilku, a wśród nich Tomasz Wasilkowski, który przejął sopocianki w trakcie sezonu za Teuna Buijsa i wywalczył brązowy medal mistrzostw Polski.
Atom sezon zakończył na najniższym stopniu podium, choć po cichu w Sopocie liczono, że drużyna nawiąże do sukcesów z poprzednich lat i zagra w finale, a nawet pokona naszpikowanego gwiazdami Chemika Bydgoszcz. Czy ten wynik został przyjęty w klubie jako rozczarowanie?

- Nie wolno deprecjonować żadnego z medali. Jeżeli zdobywamy brąz, to jest to dla nas sukces. Natomiast, wiele razy powtarzałem, że jak się zdobywa mistrzostwo kraju, to nie można na kolejny sezon stawiać sobie innego celu niż obrona tytułu. Z takiego punktu widzenia, brąz nie jest tym sukcesem, o którym marzyliśmy. Ale musimy się cieszyć z tego, co mamy i finalnie jestem zadowolony z osiągniętego wyniku - mówi Roman Szczepan Kniter, prezes Atomu w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

Na stanowisku trenera sopockiej drużyny nie wytrwał do końca rozgrywek Teun Buijs. Holender pożegnał się z klubem po przegranej w półfinale z Impelem Wrocław, a jego miejsce zajął Tomasz Wasilkowski. Zabieg okazał się skuteczny. Atom w rywalizacji o brąz nie dał większych szans Tauronowi MKS Dąbrowa Górnicza. Jednak przyszłość Wasilkowskiego nie jest jeszcze znana. Choć jest on brany uważnie brany pod uwagę w kontekście objęcia na stałe sterów w zespole.

- Tomasz Wasilkowski jest jednym z kandydatów. Są również inni brani pod uwagę, zarówno z Polski jak i zagranicy. Jest jeszcze za wcześnie, żeby wskazać faworyta. Dopóki nie są podpisane kontrakty nie można o niczym mówić - uprzedza Kniter, który decyzję o rozstaniu z Buijsem skomentował tak: - W związku z tym, jeżeli trener Buijs doszedł do wniosku, że jego możliwości oddziaływania na zespół i zapewnienie komfortu pracy w tej ostatniej fazie nie są takie jak by chciał, to uważam jego decyzję za wyraz odpowiedzialności. Nie była to dezercja, jak niektórzy sugerowali. Ja uznałem to za próbę pomocy drużynie - zaznacza prezes Atomu.

Więcej o: