Druga porażka siatkarek PGE Atomu Trefla Sopot na turnieju w Turcji

Po dwóch pierwszych zwycięstwach PGE Atomu Trefla na turnieju towarzyskim w tureckiej Bursie przyszła pora na dwie kolejne porażki. Tym razem podopieczne Lorenzo Micellego uległy Galatasaray Stambuł 1:3.
Świetny mecz przeciwko Turczynkom ze stolicy rozegrała 16-letnia przyjmująca atomówek Martyna Łukasik. Na niewiele to się jednak zdało, bowiem wicemistrzynie Polski przegrały 1:3 (w setach 23:25, 25:17, 20:25, 16:25). Oprócz Łukasik dobrze był dysponowany cały zespół z Sopotu, zatem wynik nie do końca oddaje sytuację na parkiecie.

Lorenzo Micelli zdecydował się na dość eksperymentalny skład - zamiast Anny Miros na boisku pojawiła się Martyna Łukasik, a w miejsce Danicy Radenković zobaczyliśmy Annę Kaczmar. Te zmiany zdecydowanie opłaciły się włoskiemu szkoleniowcowi - bardzo dobre zawody rozgrywała młodziutka przyjmująca, ale niczego nie brakowało także reszcie zespołu. W połowie seta zagrywką mocno straszyła rywalki Maja Tokarska, a to dodawało pewności siebie całej drużynie.

W drugiej partii od początku przeważały sopocianki, ale jakość ich gry wyraźnie spadła. Dalsza część seta to jednak popis w polu serwisowym Darii Dąbrowskiej. Wiele spokoju wniosła do gry także Miros. Tak naprawdę jednak kto zagrywał - ten wygrywał.

Trzeci set to od początku duża dyscyplina w obronie, długa seria na zagrywce Martyny Łukasik, spore problemy z przyjęciem Turczynek, przy jednocześnie niesamowitej postawie w obronie. Tych kilka wybronionych akcji mocno je zresztą zmotywowało i dodało mnóstwo energii. W mgnieniu oka od stanu 5:8 Galatasaray wyszło na prowadzenie 13:8! Ich gra była jednak bardzo szarpana. Atomówki wyrównały więc wynik w końcówce tamtej partii, ale nie do zatrzymania była po tureckiej stronie Cursty Jackson.

Kolejny set został bardzo mocno rozpoczęty przez siatkarki Galatasaray i przy stanie 1:6 Micelli poprosił o pierwszy czas. Atomówkom brak było kończącego ataku, a to z kolei bezlitośnie wykorzystywały rywalki. Mniej więcej taką właśnie punktową przewagę Turczynki utrzymywały bez większych problemów, zniechęcając wicemistrzynie Polski do walki, podbijając - czasem wręcz nieprawdopodobnie - praktycznie każdy z ich ataków. Micelli wykorzystał więc drugi czas przy niekorzystnym rezultacie 7:13, ale niewiele to dało - podobnie zresztą jak zmiana na rozegraniu i w ataku. Przy tak dużej przewadze Galatasaray nie mogło wypuścić wygranej z rąk i, grając bardzo swobodnie, zwyciężyło 25:16.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?