Pierwsze szlify przed ligą. PGE Atom kontra Chemik w Superpucharze Polski

Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot wicemistrzyniami Polski. Tytuł obronił Chemik Police

Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot wicemistrzyniami Polski. Tytuł obronił Chemik Police (CEZARY ASZKIEŁOWICZ)

Mecz o Superpuchar Polski oficjalnie otworzy nowy sezon OrlenLigi. W Zawierciu spotkają się dwie najlepsze drużyny poprzednich rozgrywek - Chemik Police i PGE Atom Trefl. Co w starciu z naszpikowanym gwiazdami zespołem przeciwstawią sopocianki? - Musimy zakwestionować ich filozofię gry - uważa trener Lorenzo Micelli.
Zespoły OrlenLigi są już na ostatniej prostej przed startem nowego sezonu. Jego początek już w najbliższy weekend. Jednak zanim ruszy liga, w Zawierciu odbędzie się mecz o Superpuchar Polski (czwartek 15 października, godz. 20).

- To nawet nie początek sezonu. Jesteśmy na różnym etapie przygotowań, żadna z drużyn nie jest jeszcze zgrana. To będzie pierwsze poważne starcie. Liczę na nasz zespół. Oby było to dobre widowisko. Wysoki poziom tego spotkania może być zapowiedzią fajnej ligi - mówi Katarzyna Zaroślińska, atakująca PGE Atomu, w rozmowie z SiatkarskaLigaTV.

Mimo solidnych wzmocnień i zachowania kręgosłupa drużyny to nie siatkarki z Sopotu będą faworytkami meczu o Superpuchar.

- Chemik ma bardzo mocny skład, nawet silniejszy niż w poprzednim roku. Zachowaliśmy trzon zespołu, co jest ważne dla zgrania zespołu. Im dłużej ze sobą gramy, tym lepiej rozumiemy się na boisku. W Chemiku są gwiazdy światowego formatu, ale my też jesteśmy bardzo groźnym zespołem. Mamy charakter. Uważam, że charakternością i wolą walki będziemy wygrywać ciężkie dla nas spotkania - zauważa Zaroślińska.

Z kolei szkoleniowiec wicemistrzyń Polski uważa, że szanse obu zespołów są zbliżone.

- Mówimy o dwóch najlepszych drużynach ubiegłego roku, które grały w Europie. Chemik w Lidze Mistrzyń, a my w Pucharze CEV. Będzie bardzo miło grać przeciw Chemikowi. Wynik zawsze jest otwarty. Zwycięstwa oczekują i jedni, i drudzy. Oni muszą udowodnić, że zasłużyli na tytuł mistrza. My musimy się im przeciwstawić, zakwestionować ich filozofię gry. Ale jest to całkowicie normalne. Na tym polega walka sportowa, której wynik rozstrzygnie się na boisku. Musimy się wzajemnie szanować, bo wykonujemy taką samą pracę - podkreśla Micelli.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?