Wielka próba PGE Atomu Trefla Sopot. Rusza Liga Mistrzyń

Meczem z mistrzyniami Słowenii Calcitem Lublana siatkarki PGE Atomu Trefla rozpoczną w czwartek (godz. 20) tegoroczną Ligę Mistrzyń. Z jakiej półki to rywal?
Nikt związany z sopocką siatkówką nie wyobraża sobie innego scenariusza niż wejścia Atomu pełną parą w europejskie rozgrywki. Okazja do tego przednia, bowiem zawodniczki Lorenzo Micellego wybiorą się do stolicy Słowenii na starcie z Calcitem. Co to za rywal? Czy można się go obawiać?

- Z tą drużyną po prostu trzeba zwyciężyć. Najlepiej bez straty seta. Jak na początek tych rozgrywek to rywal dla nas najlepszy z możliwych - twierdzi sopocka środkowa Zuzanna Efimienko.

Słowa Efimienko są znamienne. Aktualny system rozgrywek jest bezlitosny i każdy stracony set na koniec grupowych zmagań może być brzemienny w skutkach. Słowenek, rzecz jasna, nie można lekceważyć. To ciągle sport i wciąż jego piękno tworzą spektakularne zwycięstwa i niespodzianki. Nikt jednak sobie nie wyobraża, by PGE Atom Trefl miał potknąć się o Calcit.

- Tak naprawdę nie wiemy, co to za zespół. Nie znamy tych zawodniczek. Dlatego kluczowa będzie tutaj nasza gra, nasza dyspozycja. Jeśli dobrze w to spotkanie wejdziemy, pewnie będzie nam się łatwiej grało już do jego końca - dodaje Efimienko.

Dla atomówek był to niesamowicie intensywny początek sezonu. W ciągu zaledwie dziewięciu dni rozegrały aż cztery mecze! Dwa z nich - oba z Chemikiem Police - przegrane w stosunku kolejno 0:3 w Superpucharze kraju i 1:3 w OrlenLidze.

- Zagraliśmy już cztery mecze i tak naprawdę tylko w jednym zaprezentowaliśmy się absolutnie poniżej naszego poziomu. To było spotkanie o Superpuchar Polski z Chemikiem Police. Teraz wszystko zaczyna nabierać kolorów - mówi optymistycznie szkoleniowiec PGE Atomu Trefla Lorenzo Micelli.

Jednak nawet w wygranych meczach u atomówek było kilka momentów załamania gry. Przykładem jest choćby ostatnie wyjazdowe zwycięstwo z Pałacem Bydgoszcz 3:1. Sopocianki na zbyt wiele pozwoliły rywalkom, które w pewnym momencie spotkania poczuły krew i były w stanie nawiązać rywalizację. W starciu z Calcitem na błędy nie będzie już miejsca.

- Nie możemy podać rywalkom ręki, bo jeżeli to zrobimy, może być tak jak ostatnio w Bydgoszczy. Kiedy pokazuje się młodym zawodniczkom, że mogą coś ugrać, one po prostu chcą to zrobić. Dlatego ważne są nasza gra i nasze skupienie - podkreśla Efimienko.

Oprócz Słowenek na podopieczne Micellego w grupie czeka jeszcze ekipa z Novary, a także absolutny, murowany kandydat do zajęcia pierwszego miejsca w zestawieniu, VakifBank Stambuł.

- Musimy być pewne swojej siły, swojego potencjału. Dopiero wtedy mamy szansę na pokonywanie takich rywali jak VakifBank. Novara i Calcitem są najbardziej w naszym zasięgu - ocenia nowa zawodniczka PGE Atomu Trefla Maret Balkestein. - Zaczęłyśmy grać razem dopiero od niedawna, dlatego potrzebujemy trochę czasu - dodaje.

Holenderka Balkestein mimo krótkiego stażu w Sopocie już zdążyła zaznaczyć swoją obecność. Była jedną z najbardziej wyróżniających się postaci zespołu w czterech dotychczasowych meczach. Nic dziwnego, że to właśnie na świeżo upieczoną srebrną medalistkę mistrzostw Europy liczy się teraz najbardziej.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?