Siatkarki PGE Atomu Trefla o trzy sety od historii

Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot jeszcze nigdy nie przebrnęły pierwszej rundy play-off Ligi Mistrzyń. Po pierwszym meczu 1/6 finału z Nordmeccanicą Piacenza, wygranym 3:2, są o krok bliżej od osiągnięcia historycznego sukcesu, ale w rewanżu czeka ich piekielnie trudne zadanie.
Pierwsze spotkanie w PGE Arenie było kapitalnym widowiskiem. Oba zespoły miały lepsze i gorsze momenty, jednak generalnie mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Sopocianki do wygranej poprowadziła fantastycznie dysponowana Katarzyna Zaroślińska, która w sumie zdobyła 30 punktów przy świetnej skuteczności - 54 procent. Biorąc pod uwagę, że wykonała aż 41 ataków jest to wskaźnik wręcz znakomity. Dla porównania dwie główne "strzelby" włoskiego zespołu - Indre Sorokaite oraz Floortje Meijners - atakowały z identyczną skutecznością 31 proc i zdobyły po 12 punktów. Czyli w sumie dużo mniej niż sama Zaroślińska.

Włoszki ratowały się jednak grą środkiem. Serbska rozgrywająca Maja Ognjenović jeszcze w czasach gry w polskiej lidze (najpierw Impel Wrocław, potem Chemik Police) nigdy przesadnie nie forsowała właśnie tego elementu gry. Jednak w spotkaniu z Atomem uruchamiała swoje świetnie dysponowane środkowe raz za razem. Holenderka Yvon Belien atakowała w sumie 23 razy (11 punktów, skuteczność 43 proc), natomiast najlepsza w szeregach Nordmeccaniki Francuzka Christina Bauer 22 razy (15 punktów, skuteczność 68 proc). Vis-a-vis Ognjenović, jej rodaczka Danica Radenković, z usług swoich środkowych korzystała dużo rzadziej. Brittnee Cooper oraz Maja Tokarska w sumie atakowały zaledwie 23 razy. Inna sprawa, że szczególnie ta druga była bardzo nieskuteczna (tylko dwa skończone ataki).

W tej sytuacji dużo zależało też od Maret Balkestein oraz Klaudii Kaczorowskiej. Obie spisały się bez zarzutu, chociaż Holenderka w pewnym momencie wpadła w "czarną dziurę" i przez dobrych kilkanaście minut nie mogła skończyć choć jednego ataku. Jednak w decydujących momentach tie-breaka stanęła na wysokości zadania.

Zwycięstwa 3:2 nie byłoby również bez znakomitej zagrywki sopocianek. W sumie zaliczyły one aż 11 asów w tym ten kluczowy - Justyny Łukasik przy stanie 13:12 w tie-breaku.

Atom zrobił więc mały kroczek do 2. rundy play-off, ale przed wicemistrzyniami Polski wciąż bardzo trudne zadanie. Rewanż zaplanowano na 24 lutego. Awans zapewni im rzecz jasna każde zwycięstwo, a warto dodać, że w tej edycji Ligi Mistrzyń sopocianki potrafiły już wygrać we Włoszech (3:1 z Igor Gorgonzola Novara w fazie grupowej). Jeśli spotkanie zakończy się zwycięstwem Nordmeccaniki 3:2, o wszystkim zadecyduje tzw. złoty set grany na zasadach tie-breaka. Każde wyższe zwycięstwo premiuje Włoszki.

- Jesteśmy szczęśliwe z tej wygranej, wciąż mamy otwarte drzwi do awansu - powiedziała po meczu druga rozgrywająca Atomu Anna Kaczmar. I to jest chyba najlepsze podsumowanie sytuacji w jakiej są obecnie sopockie siatkarki. Na pewno stać je, aby po raz pierwszy w historii przebrnąć 1. rundę play-off i znaleźć się w najlepszej "7" Ligi Mistrzyń (tym siódmym zespołem jest organizator Final Four Pomi Casalmaggiore). Jeśli tak się stanie w 1/3 finału play-off podopieczne Lorenzo Micellego zmierzą się ze zwycięzcą rosyjskiej rywalizacji Urałoczka Jekaterynburg - Dynamo Kazań.

A już w najbliższą niedzielę w kolejnym meczu Orlen Ligi Atom Trefl zmierzy się w Ergo Arenie z Legionovią (godz. 17).

Pozostałe wyniki 1/6 finału play-off Ligi Mistrzyń:

Eczacibasi Stambuł - Vakifbank Stambuł 2:3, Lokomotiw Baku - Volero Zurych 3:2, Chemik Police - Fenerbahce Stambuł 0:3, Drezno SC - Dynamo Moskwa 1:3, Urałoczka Jekaterynburg - Dynamo Kazań 1:3.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?


Więcej o: