Siatkarek Atomu Trefla wielka bitwa o finał. Mecz o wszystko w Ergo Arenie

Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot zmierzą się w piątek z Impelem Wrocław w meczu decydującym o awansie do finału play-off Orlen Ligi. Początek batalii w Ergo Arenie o godz. 18.
Po dwóch meczach jest remis 1:1, wszystko rozstrzygnie się w starciu numer trzy. Tu już miejsca na pomyłkę nie będzie. Wygranego czeka bój o złoty medal, natomiast drużynie, która zejdzie z boiska pokonana, przypadnie miano największego przegranego sezonu. A na otarcie łez pozostanie walka o brąz z Tauronem Dąbrowa Górnicza.

Zarówno dla Atomu, jak i Impelu finał był przed sezonem celem minimum. Problem w tym, że jedno miejsce praktycznie zarezerwowane było dla Chemika Police - najlepszego polskiego zespołu ostatnich lat. Rzeczywiście bez większych problemów awansował on do decydującej rozgrywki i czeka już na rywala.

Wydawało się, że Atom przed poniedziałkowym meczem numer dwa we Wrocławiu wszystkie atuty ma w swoim ręku. Wygrał z Impelem dwa razy w sezonie zasadniczym, potem pierwszy mecz półfinału play-off. Za każdym razem bez większego trudu. Jednak dysponujący naprawdę mocnym składem rywal (Katarzyna Skowrońska-Dolata, Milena Radecka, Carolina Costagrande, Kristin Hildebrand czy Lenka Durr) wreszcie się przebudził. Po pasjonującej walce wygrał 3:2 i wrócił do gry o finał. Po tym spotkaniu emocje buzowały w zawodniczkach z Sopotu jeszcze przez wiele godzin.

- Rozmawiałyśmy o tym co się stało już chwilę po zakończeniu spotkania, rozmawiałyśmy też w autokarze w drodze powrotnej do domu, bo byłyśmy naprawdę wściekłe i żadna z nas nie mogła zasnąć. W środę niektóre dziewczyny z poszczególnych pozycji miały już pierwsze wideo, żeby jak najszybciej koncentrować się na piątkowym meczu - mówi libero Atomu Agata Durajczyk.

Mimo porażki we Wrocławiu przewagę psychologiczną, przynajmniej teoretycznie, wciąż powinny mieć sopocianki.

- Myślę, że żaden zespół nie będzie odbierał piątkowej rywalizacji pod takim kątem. Impel na pewno nie będzie myślał, że we wcześniej w tym sezonie z nami przegrywał. Tak samo i my - poprzednio wygrywałyśmy z nimi co prawda łatwo, ale wiedziałyśmy, że one w końcu muszą zacząć grać dobrze, bo są tam zawodniczki ze świetnymi nazwiskami. To, że wcześniej tego nie robiły, nie jest już naszą sprawą. Teraz jest już tylko jeden mecz, który zadecyduje o wszystkim - podkreśla Durajczyk.

Piątkowy mecz w Ergo Arenie rozpocznie się o godz. 18. Transmisja w Polsat Sport.

GDAŃSKA PIŁKA RĘCZNA, CZYLI W CIENIU DAWNEJ CHWAŁY