Sport.pl

Sopocianki zadowolone mimo porażki. "Mamy zwyżkę formy"

Sytuacja siatkarek PGE Atomu Trefla Sopot nie jest zbyt komfortowa. W rywalizacji do trzech zwycięstw Atomówki przegrywają z Chemikiem Police 0:2. Teraz jednak gra przenosi się do ERGO Areny. - Pamiętam, że raz przegrywałyśmy już w walce o "złoto" 0:2 i ostatecznie wygrałyśmy tę walkę po pięciu meczach. Myślę więc, że spotkamy się jeszcze z Chemikiem w tym sezonie w Azoty Arenie - przyznaje Anna Miros.
W środę Atom Trefl przegrał w Szczecinie po raz drugi.

- Gratuluję Chemikowi zwycięstwa w tym spotkaniu. Niestety po tym drugim meczu przegrywamy 0:2, ale myślę, że możemy być z niego bardziej zadowoleni niż z wczorajszego. Widać, że kiedy gramy swoją zagrywkę, policzankom jest bardzo ciężko. Dlatego sądzę, że gdy zagramy dobrze tym elementem, możemy wygrywać. Zwycięstwo jest wtedy, gdy zagrywka jest po prostu dobra. Pamiętam, że raz przegrywałyśmy już w walce o "złoto" 0:2 i ostatecznie wygrałyśmy tę walkę po pięciu meczach. Myślę więc, że spotkamy się jeszcze z Chemikiem w tym sezonie w Azoty Arenie. Mamy zwyżkę formy, a do tego nasza sala i nasi kibice pomogą nam w doprowadzeniu do tego piątego meczu - mówi Miros.

W zdecydowanie lepszych nastrojach były po środowym meczu zawodniczki z Polic, ale trudno się temu dziwić.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni, że po dwóch meczach prowadzimy w finałowej rywalizacji 2:0. W drugim secie, gdy sopocianki miały dużą przewagę i były na fali wznoszącej, nasz zespół narodził się na nowo i pokazał swoją klasę oraz to, że nie bez powodu byliśmy po rundzie zasadniczej na pierwszym miejscu w tabeli i teraz też mamy dwie wygrane na swoim koncie. Atom będzie robił wszystko, aby doprowadzić do tego piątego meczu, ale my z kolei zrobimy wszystko, by tego meczu nie było i pojedziemy do Sopotu z nastawieniem zakończenia tej rywalizacji w trzech spotkaniach - podkreśla kapitan Chemika Aleksandra Jagieło, która przyznaje, że mimo pewnego prowadzenia nie zamierza lekceważyć zespołu z Sopotu.

- Zdajemy sobie sprawę, jakim rywalem jest ten zespół i wiemy, że grając u siebie potrafią być groźne. W środę pokazały, że zagrywka to ich mocny element, ale my z kolei pomimo problemów z przyjęciem potrafiłyśmy to dziś wygrać i wierzę, że w Sopocie będzie tak samo. Cieszę się, że jest 2:0, ale do mistrzostwa Polski potrzeba nam trzech wygranych meczów, więc jedziemy na kolejny mecz w dobrych nastrojach, ale mocno skoncentrowani - dodaje.

Teraz rywalizacja przeniesie się do Ergo Areny, gdzie oba zespoły zmierzą się 28 kwietnia (godz. 18) i - jeśli zajdzie taka potrzeba - 29 kwietnia. Jeśli po czterech meczach będzie remis 2:2, decydujące piąte spotkanie odbędzie się w Szczecinie 2 maja.



Więcej o: