Sport.pl

Klęska w Inowrocławiu. Puchar Polski nie dla Atomu

Do Inowrocławia jechały udowodnić, że już są gotowe na grę w Europie. Do Sopotu wróciły przedwcześnie, bez pucharu, zszokowane własną niemocą.
Podyskutuj o porażce Atomu na naszym Facebooku

To miał być piękny weekend. Zwieńczony zasłużoną fetą, lejącym się szampanem i początkiem wielkich planów o podbiciu Europy. Inowrocław miał być furtką do Ligi Mistrzyń, elitarnego grona najlepszych siatkarek Starego Kontynentu, gdzie Atom jako kompletny nowicjusz ma zmusić do nauki wymowy swojej nazwy Volero Zurich. Póki co nie nauczy, a sam musi uporać się z klęską, jaką był weekendowy niewypał na Kujawach.

A przecież piątkowy ćwierćfinał z Organiką Budowlanymi Łódź, a więc drużyną, która wyjątkowo nie leży siatkarkom Alessandro Chiappiniego, sobotniego tąpnięcia w żaden sposób nie zapowiadał. Sopocianki do hali przyjechały wyluzowane, uśmiechnięte, ukradkiem podglądały trzeci tego dnia ćwierćfinał między Aluprofem a Tauronem Dąbrowa Górnicza. Kiedy wyszły na rozgrzewkę żarty się skończyły, podobnie jak w meczu, kiedy zmiotły z parkietu zaskoczone takim obrotem sprawy łodzianki. Po meczu lokalni dziennikarze kręcili z uznaniem głową, podkreślając, że to Atom zostawił po sobie najlepsze wrażenie spośród wszystkich drużyn finałowej ósemki.

W sobotę już tak różowo nie było. Na boisko wyszedł niby ten sam, ale w rzeczywistości zupełnie inny zespół. W piątek zadziorny - w sobotę bojaźliwy, w piątek - pewny swego, w sobotę - chimeryczny. Awers i rewers. To, co dzień wcześniej je napędzało, a więc gargantuiczna pewność siebie, w sobotę je zgubiła. Sopocianki same przyznawały, że zawiodły je głowy, że nie udźwignęły presji, że oblały pierwszy poważny egzamin. Dotychczasowe kolokwia zaliczały niemal celująco. Jak każdemu studentowi pierwszego roku i im zdarzały się wpadki i potknięcia (porażki u siebie z Organiką, czy na wyjeździe ze Stalą), ale do pierwszego egzaminu wydawały się być przygotowane. Od miesiąca dostawały w kość, zupełnie jakby przechodziły przedsezonowy okres przygotowawczy. Tydzień przed pucharem Chiappini im odpuścił, złapały świeżość, nabrały głodu gry. Problem w tym, że nasyciły się nią już w pierwszym meczu.

Teraz przed sopociankami tydzień przerwy. W niedzielę sezon zaczyna się praktycznie od początku. W ćwierćfinale play-off zmierzą się ze Stalą Mielec, z którą przegrały w drugiej części sezonu zasadniczego właśnie przez słabe głowy. Względami mentalnymi najczęściej usprawiedliwia się porażki silnych ze słabszymi (choć to najtańsze tłumaczenie z możliwych). Tym razem Atom przegrał z równym sobie, powaliła je presja już w szatni. Atletyczne przygotowanie fizyczne tym razem nie wystarczyło, ale przed wyczerpującym play-off Chiappiniemu pozostało tylko (i aż) podźwignięcie zespołu psychicznie. Pierwszy krok zrobiono jeszcze w Inowrocławiu, gdzie tuż po meczu do załamane siatkarki pocieszał prezes Konrad Piechocki.

Polecamy - Najnowsze informacje o Atomie Trefl Sopot tylko na trojmiasto.sport.pl



Liga Mistrzyń miała do Sopotu trafić już teraz, ale na bilet do Europy trzeba jeszcze poczekać. Droga do europejskich pucharów wydłużyła się w najlepszym wypadku do dziewięciu meczów. Wielki zawód w Pucharze Polski może jednak sprawić, że w Inowrocławiu w bólach urodził się zespół, który z równie wielkich opresji będzie potrafił wyjść obronną ręką. Zupełnie, jak Muszynianka, która we wczorajszym finale dwukrotnie przegrywała z bielszczankami, a zwycięstwo wydarła w tie-breaku.