Sport.pl

Siatkarki Atomu pokonały Tauron w drugim meczu półfinału play-off

Trzeba było porażki w pierwszym meczu i fatalnego początku drugiego spotkania, by trener Atomu Alessandro Chiappini przypomniał sobie, że ma w składzie 14 siatkarek. W drugim meczu zwycięstwo zapewniły mu żelazne rezerwowe tego sezonu Magdalena Śliwa i Eleonora Dziękiewicz. W rywalizacji do trzech zwycięstw jest zatem 1:1.
Siatkarki Atomu nie zagrały wczoraj wielkiego meczu. Długimi momentami nie grały nawet przyzwoicie. Kiedy w pierwszym secie przy stanie 3:8 schodziły na przerwę techniczną mogły być zaskoczone nie tylko wynikiem i swoją słabą grą, ale i miną wściekłego trenera Alessandro Chiappiniego. Włoch w sugestywny sposób próbował obudzić swój zespół. Na próżno. Chwilę później Atom przegrywał 4:13 i dopiero, kiedy na w polu zagrywki stanęła Kinga Maculewicz zrobiło się w miarę przyzwoicie (9:14). W końcówce seta Atom jeszcze raz zerwał się do pościgu, ale świetnie zorganizowanych siatkarek Tauronu nie dogonił. O nerwach Chiappiniego przekonała się szczególnie Paulina Maj, której włoski szkoleniowiec w trakcie jednej z przerw na żądanie kazał się obudzić.

Na drugą partię sopocianki wyszły już w nowym ustawieniu, ale decyzja Chiappiniego o zamianie Amaranty Fernandez Navarro na Eleonorę Dziękiewicz była spóźniona co najmniej o jeden... dzień, bowiem Hiszpanka była najsłabszym ogniwem także w niedzielę. Na korzyść wyszła także zmiana na rozegraniu piłki, gdzie Magdalena Śliwa częściej wybierała lepsze rozwiązania niż Izabela Bełcik. Atom nie tylko narzucił rywalkom swój styl gry, ale przede wszystkim zaczął walczyć, czego zabrakło w pierwszym secie. W ataku nie zawodziła Olga Fatiejewa, a często z powodzeniem wspierała ją Ewelina Sieczka, która zmieniła wyglądającą na zmęczoną Dorotę Świeniewicz.

W trzecim secie gra - podobnie jak wynik meczu - się wyrównała. Sopocianki próbowały pójść za ciosem, ale ambitnie walczące rywalki nie pozwalały im uciec na więcej niż dwa-trzy punkty. Kiedy dwa bloki Dziękiewicz dały sopociankom prowadzenie 18:16 wydawało się, że wszystko w trzecim secie zmierza ku zwycięstwu Atomu. Najpierw jednak blok minęła Ivana Plchotova, później w walce nad siatką Maculewicz przełożyła ręce na stronę rywalek, a na koniec piłka po niedokładnym odbiorze spadła... pod nogami sędziego. Do tego kolejny atak Fatiejewej zatrzymał się na siatce i nagle zrobiło się 18:20 przez co w końcówce w grze Atomu zapachniało fatalnie słabym początkiem meczu. Nic z tego. Sopocianki potrafiły się podnieść i na finiszu zagrały na najwyższym poziomie. Prawdziwy koncert zagrał szczególnie duet Maculewicz-Fatiejewa, dzięki czemu na punkt rywalek Atom odpowiedział siedmioma, zasłużenie wygrywając trzeciego seta. Chwilę wcześniej w Ergo Arenie minęła godz. 22, na co nie był przygotowany zegar, który zamiast początku zwyczajowo przyjętej ciszy nocnej wskazywał... pierwsze minuty nowego dnia.

W czwartym secie to Atom musiał gonić wynik. To, co przestało wychodzić siatkarkom z Dąbrowy w dwóch poprzednich partiach, wróciło gdy najbardziej tego potrzebowały. To sopocianki były w natarciu, to one prowadziły 2:1, będąc na najlepszej drodze, by w rywalizacji do trzech zwycięstw doprowadzić do remisu 1:1. Zespół gospodarzy dopadł rywalki dopiero w połowie seta, kiedy po prostych błędach Tauron roztrwonił trzypunktową przewagę (z 9:12 na 12:12). Na przerwę techniczną siatkarki Chiappiniego schodziły z zaliczką najmniejszą z możliwych (16:15), a o tym, że mecz może jeszcze trochę potrwać kibice w Ergo Arenie przekonali się już chwilę później, kiedy na tablicy wyników znów był remis (18:18). Kiedy po dwóch kolejnych punktach gospodarzy o czas poprosił Waldemar Kawka jego siatkarki wyglądały jakby opuściło je nie tylko szczęście, ale i wiara w odwrócenie losów meczu. Do tego asem serwisowym (szczęśliwym, bo piłka zatańczyła na taśmie) popisała się Dziękiewicz, a atak Tauronu skutecznym blokiem powstrzymały jej koleżanki (22:18). Mimo, że końcówka należała do Tauronu, który heroicznie rzucił się do odrabiania strat, a ostatni punkt zdobyła kapitan zespołu Dorota Świeniewicz, to bohaterką Atomu została Turczynka Neriman Ozsoy, która zdobyła w końcówce dwa kluczowe punkty. MVP meczu została wybrana rozgrywająca gospodarzy Magdalena Śliwa.

Trzeci mecz Atomu z Tauronem odbędzie się w piątek w Dąbrowie Górniczej.

Atom Trefl Sopot - Tauron Dąbrowa Górnicza 3:1. Sety: 21:25, 25:23, 25:21, 25:23. Atom: Świeniewicz, Bełcik, Maculewicz, Fernandez Navarro, Fatiejewa, Ozsoy, Maj (libero) oraz M. Śliwa, Sieczka, Nuszel. Tauron: Szczurek, Lis, Muhlsteinova, Żebrowska, Skowrońska, Plchotova, Ikić (libero) oraz Pura, Haładyn, Liniarska, Kurnikowska. Stan rywalizacji: 1:1.



Więcej o: