Finał PlusLigi Kobiet. Muszynianka - Atom 3:0.

Aby wygrać z Muszynianką Muszyna w finale PlusLigi siatkarki Atomu Trefl Sopot będą musiały wznieść się na poziom, na który w tym sezonie stać je było incydentalnie. Po dwóch wyjazdowych meczach przegrywają 0:2.
Taki incydent zdarzył się w sobotę, kiedy Atom od zwycięstwa dzieliły pojedyncze piłki. Sopocianki wygrały pierwszego seta, przegrały dwa kolejne, doprowadziły do tie-breaka, ale w najważniejszym momencie zabrakło im szczęścia. Ale powiedzieć, że przegrały pechowo, to mówiąc słowami Jerzego Pilcha nic nie powiedzieć. Atom toczył z Muszyną bój jak równy z równym, zupełnie jakby po obu stronach siatki stały zespoły ulepione z tej samej gliny. Po czwartym secie, w hali wciąż aktualnych wicemistrzyń Polski nie sposób było stwierdzić, która z drużyn ma większe szanse na zwycięstwo.

W niedzielę złudzeń już nie było. Sopocianki stać było jedynie na błyski sporadyczne. Trener Alessandro Chiappini po sobotniej porażce był na tyle zadowolony z postawy swojej drużyny, że na zmiany zdecydował się dopiero, gdy widział, że im wyraźnie nie idzie. A nie szło niemal od początku meczu. Na równym wysokim poziomie grała jedynie Dorota Świeniewicz. U reszty jej koleżanek udane zagrania można było liczyć na palcach jednej ręki. Olga Fatiejewa atomowe ataki przeplatała zagraniami, które tak klasowym siatkarkom nie przystoją nawet na treningach, kłopoty z rozegraniem piłki miała i Izabela Bełcik i jej zmienniczka Magdalena Śliwa, nie funkcjonowało przyjęcie (szczególnie precyzyjnych piłek serwisowych Mileny Sadurek). Po seriach błędów z letargu próbował wytrącić swój zespół nie ukrywający wściekłości Chiappini, ale jego próby przynosiły skutek incydentalny. Na jedyny zryw jego siatkarki stać było w drugim secie, kiedy uciekły zaskoczonej Muszynie na sześć punktów (18:12). Wówczas Serwiński przeczuwając rychły koniec partii wpuścił na boisko dwie rezerwowe: Magdalenę Piątek i Agnieszkę Śrutowską. Te jednak zakasały rękawy i poderwały zespół do morderczego pościgu. Morderczego i co najważniejsze udanego. Od czasu wejścia na boisko rezerwowej atakującej i rozgrywającej Muszyna zdobyła 12 punktów, podczas gdy Atom stać było jedynie na cztery punkty.

W trzeciej partii - zasłużenie wygranej przez gospodarzy - w jednej z ról wystąpili sędziowie, którzy nie zauważyli ewidentnego poczwórnego odbicia Muszyny. Atom przegrywał wówczas 5:6, pechową akcję przegrał i zamiast remisu przewaga urosła do dwóch punktów. Strat do końca meczu przyjezdne odrobić już nie zdołały i szansy na odwrócenie losów finału (rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw) będą musiały szukać we własnej hali. W Muszynie przekonały się jednak, że aby myśleć o złocie szczęściu muszą pomóc.

Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna - Atom Trefl Sopot 3:2. Sety: 23:25, 25:16, 29:27, 20:25, 15:13. Muszynianka: Sadurek, Jagieło, Bednarek-Kasza, Kaczor, Stam-Pilon, Wensink, Zenik (libero) oraz Kaczorowska, Śrutowska, Gajgał. Atom: Świeniewicz, Bełcik, Maculewicz, Fernandez Navarro, Fatiejewa, Ozsoy, Maj (libero) oraz M. Śliwa, Konieczna, Sieczka, Nuszel.

Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna - Atom Trefl Sopot 3:0. Sety: 25:13, 25:22, 25:18. Muszynianka: Sadurek, Jagieło, Bednarek-Kasza, Kaczor, Stam-Pilon, Gajgał, Zenik (libero) oraz Kaczorowska, Śrutowska, Wensink, Piątek, Kasprzak. Atom: Świeniewicz, Bełcik, Maculewicz, Fernandez Navarro, Fatiejewa, Ozsoy, Maj (libero) oraz M. Śliwa, Konieczna, Sieczka, Nuszel, Dziękiewicz. Stan rywalizacji: 2:0.