Sport.pl

Srebro na dobry początek. Siatkarki Atomu Trefl Sopot wicemistrzyniami Polski

Siatkarki Atomu Trefl Sopot przegrały w trzecim meczu finału play-off PlusLigi Kobiet z Muszynianką 1:3 i całą rywalizację 0-3. W pierwszym sezonie gry w elicie zostały więc wicemistrzyniami Polski.
W wypełnionej niemal do ostatniego miejsca sopockiej hali 100-lecia (na trybunach siedzieli m.in. władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej, selekcjoner reprezentacji Jerzy Matlak, lokalni politycy i spędzająca urlop w Polsce Katarzyna Skowrońska-Dolata, którą jeszcze do niedawna kojarzono tak z Atomem, jak i Muszyną) obejrzało przekonujące zwycięstwo siatkarek Bogdana Serwińskiego. Duża w tym zasługa właśnie trenera przyjezdnych, który w trzecim, przegranym przez Muszynę secie, błysnął zmysłem taktycznym. Jego drużyna prowadziła wówczas 2:0 i chyba zbyt szybko uwierzyła, że jest po meczu. Widząc, że do głosu doszły sopocianki, Serwiński wycofał najlepsze na boisku Aleksandrę Jagieło i Joannę Kaczor, by te nabrały siły przed czwartą partią. I się nie przeliczył. Obie siatkarki wróciły na boisko w ostatnim secie i poprowadziły swój zespół do zasłużonego zwycięstwa.

Tuż przed rozpoczęciem meczu prezes Atomu Konrad Piechocki wręczył kwiaty obchodzącej wczoraj urodziny Kindze Maculewicz. Chwilę wcześniej przywitał się z trenerem gospodarzy Alessandro Chiappinim, wyraźnie dając mu do zrozumienia, że bez względu na wynik trzeciego finałowego meczu, ten zadanie postawione przed drużyną (medal i awans do Ligi Mistrzyń) już wykonał. W kolejnym sezonie cele pewnie będą wyższe.

Pozytywnie zaskoczył również Chiappini. Od początku meczu włoski szkoleniowiec postawił na Magdalenę Śliwę i Katarzynę Konieczną, pozostawiając w rezerwie Izabelę Bełcik i Olgę Fatiejewą. O ile pierwsza zmiana okazała się mniej udana (Bełcik szybko weszła na boisko i została na nim do końca), o tyle wymiana chimerycznej Rosjanki na rwącą się do gry Konieczną okazała się trafiona. W trakcie gry swoją szansę dostała także Ewelina Sieczka i została cichą bohaterką Atomu. Kiedy była siatkarka Tauronu Dąbrowa Górnicza weszła na boisko sopocianki się ocknęły. W trzeciej partii odpaliła jeszcze (ale niestety na krótko) Turczynka Neriman Ozsoy, ale na równo grającą i posiadającą dłuższą i bardziej wartościową ławkę rezerwowych Muszynę to nie wystarczyło.

Kiedy siatkarki Atomu weszły na podium odebrać medale na najbardziej wzruszoną wyglądała kapitan Dorota Świeniewicz. Wczoraj wyraźnie jej nie szło, trener szybko zdjął ją z boiska, ale na przestrzeni całego sezonu to właśnie Świeniewicz była najrówniej grającą siatkarką Atomu. Wczoraj jednak wszystko, co dobre Atom pokazał tylko, gdy po drugiej stronie siatki grały dublerki Jagieło czy Kaczor. Jednak tak po wczorajszym meczu jak i całym sezonie mogą sobie powiedzieć, że przegrały finał z zespołem, który na tym etapie budowy drużyny był poza ich zasięgiem.

- Zgadzam się - stwierdziła po meczu środkowa Atomu Maculewicz. - Muszynianka to klasowy zespół, w tej chwili najlepszy w PlusLidze i dziś to udowodniły. Dla nas ten srebrny medal ma ogromną wartość. Grałyśmy w lidze pierwszy rok, był to dla nas trudny sezon, kosztował nas dużo ciężkiej pracy. Ale opłaciło się! Jestem ogromnie szczęśliwa. Co teraz? Musimy odpocząć...

Atom Trefl Sopot - Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 1:3. Sety : 13:25, 22:25, 25:17, 14:25. Atom : M. Śliwa, Konieczna, Świeniewicz, Maculewicz, Fernandez Navarro, Ozsoy, Maj (libero) oraz Sieczka, Bełcik, Nuszel, Fatiejewa. Muszynianka : Wensink, Bednarek-Kasza, Kaczor, Sadurek, Jagieło, Stam-Pilon, Zenik (libero) oraz Kaczorowska, Śrutowska, Kasprzak, Piątek, Gajgał.



Więcej o: