Rewolucja mimo sukcesu, czyli Atomu skok jakościowy

Kiedy na początku tygodnia Atom Trefl Sopot ogłosił skład drużyny, która w przyszłym sezonie będzie chciała pokazać się w Lidze Mistrzyń i spróbować zdetronizować na krajowym podwórku Muszyniankę, niesmak pozostawiła jedynie forma, w jakiej to zrobiono. Lakoniczna notka na internetowej stronie klubu w niedzielny, późny wieczór, to nie jest najbardziej fortunny czas i miejsce, by chwalić się wszem i wobec nową drużyną. Tym bardziej że było czym - uważa Maciej Korolczuk z ?Gazety?.
Atom dokonał zmian nie tylko ilościowych (pożegnał sześć siatkarek), nie tylko jakościowych (progres na każdej pozycji), ale i odważnych. Rzadko się zdarza, by zespół, który w pierwszym sezonie swojego istnienia zdobywa wicemistrzostwo Polski i przepustkę do elitarnej Ligi Mistrzyń, po sezonie wymienił pół składu. W dużej mierze to pokłosie transferów jeszcze sprzed minionego sezonu, kiedy drużyna była klecona naprędce. Dziś prezes Konrad Piechocki i trener Alessandro Chiappini komfort pracy mają bez porównania lepszy. Włoch poznał zespół od podszewki. Zdiagnozował słabe ogniwa, namacalnie przekonał się o rezerwach drzemiących w zespole, dzięki czemu o wskazanie konkretnych potrzeb nie było trudno.

Chiappiniemu przez cały sezon brakowało siły ognia. Jak mogła wózek ciągnęła Dorota Świeniewicz. Tytaniczną pracę przez niemal cały sezon wykonywała Neriman Ozsoy, która przecież do drużyny dołączyła tuż przed startem ligi, eksploatując się podczas turnieju mistrzostw świata w Japonii. Tak jak Turczynka okazała się transferowym strzałem w dziesiątkę nie tylko Atomu, ale i całej ligi, o tyle na tytuł rozczarowania zapracowała najpierw Simona Rinieri, a później jej następczyni Olga Fatiejewa. Włoszka przegrała z kontuzjami, forma Rosjanki falowała jak wzburzone morze. Siatkarkę, obecnie Dynama Krasnodar, stać było jedynie na pojedyncze zrywy (szczególnie w fazie play-off), co działaczom Atomu ułatwiło poruszanie się na transferowym rynku. To do ataku potrzeba wzmocnień była najpilniejsza, z czego komitet transferowy Atomu wywiązał się przyzwoicie. Margareta, czy po prostu Małgorzata Kożuch wydaje się wyborem właściwym. Szczególnie, że posiadając polski paszport nie będzie blokować w PlusLidze miejsca siatkarkom zza granicy.

A tych w Sopocie nie zabraknie. Obecność w kadrze Alishy Glass, Coriny Ssuschke, Amaranty Fernandez Navarro i Turczynki Ozsoy oznacza, że przynajmniej jedna z nich mecze w polskiej lidze będzie zaczynać w kwadracie dla rezerwowych, co sprawi, że poza boiskiem zrobi się równie ciekawie, co pod siatką. Już miniony sezon pokazał, że Atom w kluczowych momentach może liczyć na pomoc rezerwowych. Ze swoich ról na zmianę wywiązywały się szczególnie Ewelina Sieczka i Katarzyna Konieczna. Swoje dołożyła też Magdalena Śliwa, ale tej w Sopocie już nie zobaczymy. W jej miejsce Atom sprowadził reprezentantkę USA Glass, a miejsce jej córki Izabeli zajmie kadrowiczka Jerzego Matlaka Magdalena Saad. Jeśli dodać do tego kolejną reprezentantkę Polski Maję Tokarską, zmiany w Atomie nabierają innego wymiaru. Chiappini najsłabsze ogniwa wymienił na reprezentantki kraju (z 14 siatkarek aż 11 gra w swoich reprezentacjach!), a mogło być ich jeszcze więcej.

W Sopocie mogła grać gwiazda reprezentacji Brazylii Jaqueline Carvalho, która do Polski miała trafić "w pakiecie" z mężem Murilo Endresem, przymierzanym do starszego brata Atomu - Skry Bełchatów. Pech chciał, że Murilo do porozumienia nie doszedł, a osobisty dramat przeżyła Jaqueline, tracąc po kilkunastu tygodniach ciąży dziecko. Do Sopotu wpłynęła też oferta od agenta Manon Flier, ale gwiazda reprezentacji Holandii przegrała z... polskim paszportem Kożuch.

Najprawdopodobniej 15-osobowa kadra Atomu nie dziwi. Nie tyle z uwagi na bardziej intensywny (bo powiększony o co najmniej sześć meczów w Lidze Mistrzyń), co krótki sezon. Ze względu na wrześniowe mistrzostwa Europy we Włoszech i Serbii i przyszłoroczne (zaplanowane na maj) interkontynentalne kwalifikacje olimpijskie w Japonii, nowy kalendarz reprezentacyjny pęka w szwach. Atom reprezentantkami pięciu krajów stoi, więc szeroka i wypoczęta kadra będzie Chiappiniemu potrzebna.

Zgadzasz się z autorem artykułu? - zadaj mu pytanie na facebooku Trójmiasto.Sport.pl »


Więcej o: