Tomasz Chrzanowski z Lotosu Wybrzeże Gdańsk: Żużel poszedł mocno do przodu

Tomasz Chrzanowski swoją żużlową karierę rozpoczynał w 1997 roku. Po 14 latach ścigania się na żużlu zawodnik Lotosu Wybrzeże Gdańsk nadal odczuwa olbrzymią satysfakcję z rywalizacji na torze
Jak podkreśla Chrzanowski w jego karierze było wiele momentów godnych zapamiętania. Zarówno tych dramatycznych, jak i tych bardzo radosnych. - Było kilka takich zdarzeń. Na pewno jednym z nich było to, jak uległem wypadkowi podczas kolizji z Gregiem Hancockiem w Gdańsku w 2005 roku. Byłem wtedy zwożony karetką na noszach. Wystartowałem jednak w powtórce, a dziesięć tysięcy kibiców Wybrzeża oglądało ten bieg na stojąco i krzyczało moje nazwisko - wspomina Chrzanowski na łamach portalu SportoweFakty.pl. - Kolejnym bardzo miłym momentem była chwila w Grand Prix Challenge. Byłem wtedy młodym zawodnikiem, a podjeżdżając pod taśmę czułem, że już za chwilę mogę stać się pełnoprawnym uczestnikiem cyklu Grand Prix! Wspaniałe uczucie - dodaje żużlowiec gdańskiego klubu.

W czasie kariery Chrzanowskiego żużel przeszedł wiele zmian, szczególnie tych w zakresie sprzętu. - Dzisiaj bardzo wyrównał się sprzęt. W sezonie, w którym awansowałem do Grand Prix akurat jeździłem na Jawach, a później podobnie jak praktycznie wszyscy zawodnicy na świecie przesiadłem się na GM-a. Trzeba było nauczyć się wielu nowych rzeczy. Później wszystko się zmieniło. Teraz większość zawodników jeździ na GM-ach i trzeba sobie z tym radzić. Technologicznie żużel poszedł bardzo do przodu - przyznaje Chrzanowski.



Teraz Chrzanowski przygotowuje się do kolejnego sezonu. Jednym z elementów jest gra w hokeja, który jest zaraz po żużlu drugą sportową miłością zawodnika Wybrzeża. - Jeśli jest możliwość, to staram się grać w hokeja, jednak co oczywiste wszystko wiąże się z dostępnością lodowiska, bo chętnych do gry zawsze się znajdzie. Do tego dochodzą treningi na sali - wyjaśnia Chrzanowski, który wraz z drużyna 19 lutego rozpocznie obóz przygotowawczy w Szklarskiej Porębie.