Lotos Wybrzeże Gdańsk - Polonia Bydgoszcz 43:47. Jeździli po omacku

Żużlowcy Lotosu Wybrzeże przegrali z Polonią różnicą czterech punktów, ale wynik i tak był dużo lepszy niż ich postawa na torze. - Dzisiaj po prostu nie było zespołu - stwierdził po meczu trener gdańszczan Stanisław Chomski.
Lotos Wybrzeże miał w tym sezonie wygrywać przede wszystkim mecze u siebie, a już zwycięstwo z drugim beniaminkiem ENEA Ekstraligi Polonią było wręcz obowiązkiem. Inna sprawa, że gdański zespół od kilku tygodni prześladuje pech. Nicki Pedersen ma tak obolałą nogę, że w niedzielnym meczu jeździł w specjalnym podwójnym bucie, Thomas H. Jonasson, co trener Chomski zdradził po spotkaniu, kilka tygodni temu jednak złamał sobie nadgarstek, a nie tylko stłukł (taka wersja przekazana została do mediów), a wezwany na ratunek Renat Gafurow miał poważny upadek na jednym z ostatnich treningów i do meczu przystąpił z... dziurą w nodze.

Zresztą występ Rosjanina nie tylko dlatego stał pod znakiem zapytania. Na skutek przedziwnego regulaminu rozgrywek, Gafurow musiał "pilnować" w tym meczu, aby łącznie z bonusami zdobyć nie więcej niż 8 punktów, bo wówczas zablokował by sobie wypożyczenie do innego polskiego klubu. A wiadomo, że Rosjanin właściwie nie był w tym sezonie przewidziany do jazdy w Lotosie, z Polonią pojechał tylko dlatego, że Łotysz Maksim Bogdanow musiał wypełnić obowiązki reprezentacyjne. Gafurow ostatecznie zdobył dokładnie tyle punktów (7+ bonus), żeby nie zablokować sobie wypożyczenia do innego klubu. - W czasie jazdy o tym nie myślałem, starałem się jak mogłem, chociaż noga bardzo bolała. Nie wiem jakie plany wobec mnie ma trener, ja bardzo chciałbym pomóc Lotosowi w kolejnych meczach - przyznał Gafurow. - Dziękujemy Renatowi, że wspomógł nas w tym trudnym momencie, ale raczej stawiamy w tym sezonie na młodszych zawodników, Bogdanowa i Jonassona. Inna sprawa, że ten drugi bardzo dzisiaj zawiódł, robił w trakcie biegów fatalne błędy. Zresztą nie on jeden. My dziś po prostu nie byliśmy zespołem - podsumował Chomski.

Polonia prowadziła w tym meczu od samego początku, a gospodarze sprawiali wrażenie jakby byli zaskoczeni sposobem przygotowania własnego toru. Zanim zorientowali się o co chodzi goście po siedmiu biegach prowadzili już 28:14. Świetnie spisywali się Emil Sajfutdinow i Krzysztof Buczkowski, a także jeżdżący bez kompleksów 19-letni Mikołaj Curyło, który w jednym z biegów ostro "kąsał" samego Pedersena. Tymczasowy trener Polonii Jacek Woźniak mówił po meczu, że zakładał zdobycie w Gdańsku 38-40 punktów co dawałoby szansę na zdobycie bonusa w rewanżu. Tymczasem Polonia już po 11. wyścigach miała 38 punktów, a zwycięstwo w całym meczu zagwarantowała sobie już przed biegami nominowanymi.

Byłeś na meczu Lotosu? Jak wrażenia?Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


- Każdy z nas spierdzielił przynajmniej po jednym biegu, niektórzy więcej. Przy takiej postawie meczu wygrać nie można - nie owijał w bawełnę kapitan Lotosu Wybrzeże Tomasz Chrzanowski. Wpadkę zaliczył nawet Pedersen, który w sumie zdobył 18 punktów, ale raz dał się przywieźć gościom na 1:5. - Ja cały czas uczę się tego toru, nie ma szans żebym był bezbłędny. Ogólnie jestem ze swojej jazdy zadowolony, co z tego skoro nie przełożyło się to na wynik zespołu - zakończył lider gdańskiego zespołu.

Lotos Wybrzeże Gdańsk - Polonia Bydgoszcz 43:47. Lotos Wybrzeże: Jonasson 7 (1,0,2,1,0,3), Świderski z/z, Chrzanowski 7 (2,0,1,2,2), Gafurow 7 (1,1,1,0,3,1), Pedersen 18 (2,3,1,3,3,3,3), Pieszczek 4 (2,0,1,1), Szymko 0 (d,0). Polonia: Gapiński z/z, Kościecha 4 (w,2,2,0), Sajfutdinow 10 (3,3,2,t,2), Łaguta 8 (0,3,t,3,1,1), Buczkowski 13 (1,3,3,2,2,2), Woźniak 5 (3,2,0,0,0), Curyło 7 (1,2,w,1,3,0).