Lotos Wybrzeże Gdańsk po spadku z Enea Ekstraligi. Co dalej z gdańskim żużlem?

Żużlowcy Lotosu Wybrzeże tradycyjnie po awansie do ekstraligi spędzili w niej raptem jeden sezon. Na dodatek koniec współpracy z klubem zapowiedziała firma Lotos. Jaka przyszłość czeka gdański żużel?
Niedzielny mecz Lotosu Wybrzeże z Betardem Sparta Wrocław pokazał, jak cienka granica dzieli zwycięstwo od porażki, sukces od kompletnej klęski. Gdańszczanie, aby o utrzymanie w ekstralidze walczyć z wicemistrzem I ligi (GTŻ Grudziądz), musieli wygrać z Betardem Spartą różnicą minimum 15 pkt (w pierwszym spotkaniu wrocławianie wygrali 52:38). Zabrakło im niewiele, bo raptem czterech punktów (mecz zakończył się zwycięstwem Lotosu 50:39).

Na przykład tych, których nie zdobył fatalnie dysponowany Thomas H. Jonasson. Szwed przez cały sezon imponował hartem ducha i ogromną ambicją. Mimo że miał w jego trakcie wiele upadków i odniósł kilka mniej lub bardziej poważnych kontuzji, niemal zawsze był do dyspozycji trenera Stanisława Chomskiego. Tak samo było przed spotkaniem z Betardem. Szwed, mimo że bardzo poobijał się w pierwszym meczu, w niedzielę rano zgłosił gotowość do jazdy w spotkaniu rewanżowym. - Chyba zbyt łatwo zawierzyłem Thomasowi - żałował po meczu trener Chomski. - Zapewniał mnie, że jest w dyspozycji, która pozwoli mu na normalną rywalizację, bardzo się jednak pomylił, a ucierpiała na tym drużyna - podkreślał szkoleniowiec. Jonasson w trzech wyścigach zdobył tylko jeden punkt, który niemal cudem wyrwał na ostatnich metrach słabiutkiemu juniorowi gości Patrykowi Dolnemu.

Wiele kontrowersji wywołała też sytuacja z 13. biegu, w którym po starciu młodzieżowca Lotosu Wybrzeże Krystiana Pieszczka oraz Sebastiana Ułamka, ten pierwszy upadł na tor. Według wielu obserwatorów wykluczony powinien być w tej sytuacji Ułamek, ale sędzia zadecydował inaczej i w powtórce biegu zabrakło Pieszczka.

Słaba dyspozycja Jonassona, kontrowersyjna decyzja sędziego... Jak niewiele brakowało, aby to Lotos Wybrzeże zmierzył się z GTŻ Grudziądz, a w tej rywalizacji miałby ogromne szanse, aby uratować ekstraligowy byt. Ostatecznie jednak tradycji stało się zadość i zespół z Gdańska znów po zaledwie jednym sezonie opuścili elitę. Jaka przyszłość czeka w tej sytuacji gdański żużel?

Bardzo dużo zależy od ostatecznej decyzji firmy Lotos, która kilka tygodni temu zapowiedziała koniec współpracy sponsorskiej. Nie wiadomo również, czy na stanowisku prezesa pozostanie Maciej Polny, choć ma on już pomysł budowy zespołu na nowy sezon.

- Po raz pierwszy od wielu lat możemy pochwalić się kilkoma utalentowanymi wychowankami, którzy w niedalekiej przyszłości mogą decydować o sile klubu. Jeżeli pozostanę na stanowisku prezesa, chciałbym w przyszłym sezonie stworzyć zespół właśnie na bazie wychowanków i takich zawodników jak Zbigniew Suchecki [w meczu z Betardem był obok Nicki Pedersena najlepszym żużlowcem Lotosu Wybrzeże - red.]. Myślę, że gdybyśmy zdecydowali się na taką koncepcję, naszym celem nie byłby za wszelką cenę powrót do ekstraligi już po roku przerwy. Moglibyśmy np. przeznaczyć dwa lata na objeżdżenie naszych wychowanków w I lidze i stopniowo wprowadzać ich do składu. Wydaje mi się, że to jest przyszłość żużla w Polsce, nie stać nas na zastępy najemników, trzeba wychować swoich zawodników. Chciałbym, żeby za ten proces odpowiadał trener Chomski, myślę, że ma on jeszcze coś do udowodnienia w Gdańsku. To wszystko jednak tylko przemyślenia na gorąco, bo wiem, jaka jest moja sytuacja. Biorę pod uwagę każde rozwiązanie. Rada nadzorcza musi ocenić moją pracę, pracę trenera. Jestem gotowy na odejście - zaznacza Polny.

Chęć pozostania w Gdańsku wyraził również trener Chomski, choć podobnie jak Polny jest przygotowany na każde rozwiązanie. - Jest możliwość stworzenia w Gdańsku drużyny od podstaw, a ja mam w takich sytuacjach duże doświadczenie. Mnie nie zależy na pieniądzach, jeżeli będzie tu chęć budowy zespołu opartego na wychowankach, z chęcią podejmę się tego zadania. Zrobiliśmy w tym roku dużo dobrej roboty z młodzieżą, ale najważniejszy cel sportowy nie został osiągnięty. Również z mojej winy. Dlatego zdaję sobie sprawę, że to może być koniec mojej przygody w Gdańsku - podkreślił Chomski.

Rada nadzorcza (w jej skład wchodzą Krzysztof Kiszkis, Mirosław Staszak oraz Romuald Owsiany) w tej chwili czeka na szczegółowy raport zarządu podsumowujący cały sezon. Ostateczne decyzje mają zapaść w ciągu kilku, kilkunastu dni.