Czy Stowarzyszenie Kibiców Wybrzeża Gdańsk przejmie władzę w gdańskim żużlu?

Po spadku Lotosu Wybrzeże z ekstraligi nie ustają spekulacje jak wyglądać będzie przyszłość gdańskiego żużla. Chrapkę na przejęcie władzy ma Stowarzyszenie Kibiców Wybrzeża Gdańsk, które przedstawiło swoje pomysły na dalsze funkcjonowanie klubu.
SKWG istnieje od 2009 roku i od dłuższego czasu walczy o zmiany we władzach zarządu GKS Wybrzeże S.A. z prezesem Maciejem Polnym na czele. Niedawno wystosowali nawet otwarty list żądający podania się przez niego do dymisji. Jak widzą swoją rolę?

- Jako Stowarzyszenie Kibiców Wybrzeża Gdańsk jesteśmy otwarci na wszystkie osoby, którym leży na sercu dobro gdańskiego żużla. Jak do tej pory odbyliśmy spotkania z Radą Nadzorczą GKS Wybrzeże S.A., zarządem klubu, a także autorytetami i osobistościami znanymi w światku żużlowym: Zenonem Plechem, Gerardem Sikorą oraz braćmi Terleckimi. Przed nami jeszcze wiele spotkań, które mamy nadzieję, że doprowadzą do oczekiwanych zmian. Jednym z naszych priorytetów jest odbycie spotkania z Prezydentem Miasta Gdańska Pawłem Adamowiczem, który już wielokrotnie jawił się jako przyjaciel gdańskiego żużla. Nie mniej istotna w kontekście przyszłości Wybrzeża będzie także rozmowa z przedstawicielami Grupy Lotos. Wierzymy, że ich dalsze funkcjonowanie w sporcie żużlowym nie jest jeszcze sprawą zamkniętą - powiedział w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl członek stowarzyszenia Mariusz Kędzielski.

Gdyby SKWG rzeczywiście przejęło władzę, największym problemem byłoby oczywiście zgromadzenie odpowiednich funduszy. Prezes Polny zapewnia, że jeśli znajdzie się osoba (podmiot), która będzie w stanie zapewnić wyższy budżet natychmiast odejdzie.

- Nie jestem szaleńcem, by twierdzić, że SKWG dysponuje kwotą 2-3 milionów złotych na przejęcie klubu i gwarantuje pozyskanie kolejnych 6-7 milionów na jego funkcjonowanie na najwyższym krajowym poziomie. Tym niemniej cały czas prowadzimy rozmowy z lokalnym środowiskiem biznesowym i często spotykamy się z głosem, że barierę przed inwestowaniem w klub stanowi skład obecnego zarządu. Maciej Polny w swoich wypowiedziach jawi się niczym baśniowy król, który wszem i wobec ogłasza: "Jeśli znajdzie się rycerz, który zabije smoka - oddam pół królestwa i królewnę za żonę". W tym wszystkim brakuje podstaw dla twierdzenia jakoby on sam był gwarantem jakichkolwiek pieniędzy - podkreśla Kędzielski, który dodaje, że największym problemem klubu jest kulawy marketing.

- Działacze GKS-u na chwilę obecną sprawiają wrażenie ludzi, którzy uważają, że to kibice są dla klubu, a nie na odwrót. To fundamentalny błąd w zarządzaniu klubem sportowym. Nie ma udogodnień przy zakupie biletów, wdrażania nowych technologii do funkcjonowania klubu i brakuje świadomości, że dla kibica liczy się relacja ceny do jakości produktu, którym tutaj jest widowisko sportowe - zaznacza Kędzielski.

Więcej o całej sprawie przeczytasz TUTAJ.