Sport.pl

Żużlowcy z Gdańska wrócili do ekstraligi!

Żużlowcy Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk po roku przerwy powrócili do ekstraligi. O ich awansie zadecydowało odniesione w fantastyczne stylu zwycięstwo nad GKM Grudziądz.
Przed meczem sprawa była jasna - zespół z Gdańska aby cieszyć się z awansu musiał wygrać. Grudziądzanom wystarczył remis.

Spotkanie zaczęło się fatalnie dla gospodarzy. W pierwszym wyścigu startujący jako tzw. gość młodzieżowiec Oskar Fajfer oraz Chris Harris podwójnie pokonali Roberta Miśkowiaka i Dawida Stachyrę. Jak się okazało były to złe fantastycznego początki. Już od 2. biegu gdańszczanie przejęli rządy na torze przy Długich Ogrodach i zaczęli wygrywać wyścig za wyścigiem. 5:1, 4:2, 4:2, znów 5:1, ponownie 4:2. Po 6. biegach Renault Zdunek Wybrzeże prowadziło już 23:13. Dzień przed 18. urodzinami świetnie jeździł Krystian Pieszczek, wręcz fantastycznie prezentował się Artur Mroczka, a cichym bohaterem początku meczu okazał się Marcel Szymko, który ze swoich występów - tak się wydawało - wycisnął maksymalną ilość punktów (trzy punkty w dwóch biegach). Jednak gdański junior prawdziwy wystrzał miał dopiero przed sobą.

Kibice gości (do Gdańska przybyło ich ok. 800) mieli nadzieje, że przełomem dla zespołu z Grudziądza mogą być wyścigi 7. i 8., kiedy ze strony GKM pojawili się na torze najpewniejsi zawodnicy (Scott Nicholls, Fajfer, Harris oraz Andrij Karpow), a ze strony gospodarzy dwa teoretycznie najsłabsze ogniwa - wspomniany Szymko oraz Dawid Stachyra. Jednak ten drugi w 7. biegu po pięknej szarży uporał się w walce o trzecie miejsce z Fajferem, a ponieważ wygrał Miśkowiak przewaga gospodarzy wzrosła do 12 punktów (27:15). Prawdziwe szaleństwo rozpętało się po wyścigu 8., kiedy Szymko w pięknym stylu uciekł na starcie zarówno Harrisowi, jak i Karpowowi i asekurowany przez Jonassona dotarł do mety na pierwszym miejscu. Kolejne podwójne zwycięstwo gdańszczan i ich prowadzenie w całym w całym meczu 32:16. Nokaut, miazga, szok, niedowierzanie! Gdyby był to pojedynek bokserski, trener gości Robert Kempiński mógłby spokojnie rzucić na tor ręcznik.

Po dwóch kolejnych biegach wygranych - a jakże 5:1 - pierwsi gdańscy żużlowcy pofrunęli w górę podrzucani przez swoich kolegów (na dobry początek przyjemności tej zaznali Mroczka i Gafurow). Oficjalnie szampany można było otworzyć po wyścigu 11, po którym gospodarze prowadzili 45:21 (goście w czterech ostatnich biegach maksymalnie mogli zdobyć 20 pkt).

A potem rozpoczęła się fiesta ponad 9 tys. kibiców, przerywana kolejnymi biegami, które były już tylko formalnością. Po roku przerwy Wybrzeże wraca do ekstraligi!

Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk - GKM Grudziądz 59:31

Renult Zdunek Wybrzeże: Miśkowiak 10 (1,3,2,1,3), Stachyra 7 (0,1,3,2,1), Mroczka 12 (3,3,3,3), Gafurow 8 (1,2,2,3), Jonasson 7 (3,1,2,1), Pieszczek 8 (3,3,d,2), Szymko 7 (2,1,3,2).

GKM: Karpow 6 (t,1,1,2,2), Harris 10 (2,0,0,3,2,3), Kościuch 2 (t,2,w,u,0), Dryml 0 (d,d), Nicholls 5 (2,2,1,0,d,w), Fajfer 8 (3,1,2,d,1,1), Przedpełski 0 (w,0).

Więcej o: