Co dalej z gdańskim żużlem? Prezes klubu: Bez pomocy Lotosu nie damy rady

Prezes Renault Zdunek Wybrzeże Robert Terlecki z pucharem za zwycięstwo w rozgrywkach I ligi

Prezes Renault Zdunek Wybrzeże Robert Terlecki z pucharem za zwycięstwo w rozgrywkach I ligi (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

- Cały czas prowadzimy rozmowy z Lotosem odnośnie do sponsoringu zespołu w ekstralidze, choć nie są one łatwe. Wszystko, co zadeklarowaliśmy przed sezonem, udało nam się zrealizować, teraz czekamy na ruch Lotosu. Bez ich pomocy nie damy rady - mówi prezes Renault Zdunek Wybrzeże Robert Terlecki.
Gdańscy żużlowcy w ładnym stylu awansowali w tym sezonie do ekstraligi, ale dopiero teraz zaczynają się dla klubu prawdziwe schody. Jak zwykle chodzi o pieniądze.

Sezon 2013 był pierwszym od wielu lat, w którym tytularnym sponsorem zespołu nie była Grupa Lotos SA. Klub musiał radzić sobie bez pieniędzy, które przez lata były podstawą jego finansowania. Na wsparcie w dalszym ciągu liczyć mogła tylko klubowa szkółka dla najmłodszych adeptów żużla prowadzona przez Stowarzyszenie Gdański Klub Żużlowy Wybrzeże. Mimo to udało się zbudować zespół, który wygrał I ligę, choć po drodze nie obyło się bez kłopotów, także finansowych.

- Nie ukrywam, że wciąż nie rozliczyłem się z żużlowcami, ale to dotyczy większości polskich klubów - mówi prezes Terlecki. - Dla mnie najważniejsze w pertraktacjach z Lotosem jest to, że wywiązaliśmy się z naszych przedsezonowych deklaracji. Awansowaliśmy do ekstraligi, nasze mecze cieszyły się dużym zainteresowaniem kibiców i myślę, że stworzyliśmy dla nich atrakcyjny produkt pod każdym względem. Wydaje mi się, że prezes Lotosu Paweł Olechnowicz powinien być zadowolony z tego, jak to wszystko w ostatnich miesiącach wyglądało. Przed rokiem mówił, że nadszedł czas, kiedy wykazać musi się nowy zarząd. Myślę, że podołaliśmy temu zadaniu, teraz czekamy na ruch Lotosu. W tej chwili próbujemy rozmawiać o powrocie Lotosu do sponsorowania pierwszego zespołu, choć nie ukrywam, że idzie to wszystko opornie. Jeśli chcemy zbudować zespół, który będzie miał szansę powalczyć w ekstralidze, pomoc Lotosu jest nieodzowna. Jestem co prawda po rozmowach z dużą firmą, która mogłaby wejść w gdański żużel nawet na kilka lat, ale nie chciałbym, żeby to była alternatywa dla Lotosu. Raczej solidna druga noga. Muszę się też spotkać z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, gdyż pomoc miasta również jest nieodzowna. W polskim żużlu przyszedł bardzo ciężki czas, szalenie trudno o sponsorów. Dlatego tak bardzo liczę na wsparcie Lotosu i miasta, które przecież są z tym klubem od wielu, wielu lat. W przeciwnym wypadku raczej nie podejmę się budowy zespołu na ekstraligę i zrezygnuję ze stanowiska. Jazda na siłę w ekstralidze, bez sensownego budżetu, naprawdę mija się z celem - podkreśla Terlecki.

Według niego jest szansa, żeby na występy w ekstralidze wystarczył budżet około 6 mln w zł (w sezonie 2013 budżet gdańskiego klubu wynosił około 4,5 mln zł).

- Wszystko zależy od ustaleń, jakie zapadną podczas Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Ekstraligi Żużlowej, do którego dojdzie 9 października. Jeśli zostanie utrzymany KSM i być może uda się wprowadzić limit wynagrodzenia dla żużlowców, koszty utrzymania klubu znacznie zmaleją. Uważam, że takie decyzje są konieczne, jeśli nie chcemy do końca zarżnąć tej dyscypliny sportu. Ponadto ośrodkiem decyzyjnym znów powinna być spółka, a nie Polski Związek Motorowy, jak ma to miejsce w tej chwili. Przecież przy obecnym układzie istnienie spółki nie ma najmniejszego sensu - podkreśla prezes gdańskiego klubu.

Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności, w tej chwili ciężko nawet spekulować, w jakim składzie gdański zespół przystąpi do nowego sezonu. Chociaż prezes Terlecki ma swoje przemyślenia.

- Trenerem pozostanie Stanisław Chomski, ten awans to w dużej mierze właśnie jego zasługa. Na pewno chciałbym zostawić Krystiana Pieszczka, Roberta Miśkowiaka, Artura Mroczkę i Renata Gafurowa. Nie wiem, co będzie z Thomasem H. Jonassonem, zobaczymy, jak potoczą się rozmowy. Co do ewentualnych wzmocnień, to póki co chcę zdementować informację, że jestem już po słowie z Nickim Pedersenem. Ja, podobnie jak Staszek Chomski, mamy wizję budowania zespołu, do której Duńczyk kompletnie nie pasuje - tłumaczy prezes Terlecki.

Szef gdańskiego klubu odniósł się też do wypowiedzi Zenona Plecha dla trójmiasto.sport.pl, w której były świetny zawodnik wywołuje go do tablicy, mówiąc m.in.: "Liczę, że prezes Terlecki wykaże się działaniem w poszukiwaniu sponsorów. To trudne zadanie, ale może będzie cudotwórcą? Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z poprzedniego sezonu, kiedy budżet klubu musiało ratować miasto oraz pan Tadeusz Zdunek. Oczekuję, że kwestie sponsora i budżetu będą przejrzyste".

- Pan Plech nie ma żadnych informacji na temat obecnego funkcjonowania klubu, więc nie wiem, na jakiej podstawie uważa, że kwestie sponsorów czy budżetu nie są przejrzyste. Skoro nie mam korzystać z pomocy miasta oraz takich sponsorów jak Tadeusz Zdunek, to może pan Plech oświeci mnie, jak mam pozyskać pieniądze na funkcjonowanie klubu? Może on ma jakiś pomysł, a może ma fabrykę pieniędzy i trochę mi ich wydrukuje? W obecnych czasach prowadzenie żużlowego klubu nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje - podsumowuje Terlecki.

Czy Lotos wróci do sponsorowania gdańskiego zespołu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Zobacz także
  • Dla wszystkich żużlowców bus to niemal drugi dom, spędzają w nim setki godzin podczas przemieszczania się z jednych zawodów na drugie. My sprawdziliśmy jakimi busami jeżdżą zawodnicy Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk, zajrzeliśmy również do środka niektórych z nich. Zapraszamy na galerię zdjęć (powyżej renault Krystiana Pieszczka). Gdańscy żużlowcy i ich "domy na kółkach". Zobacz busy zawodników Wybrzeża, także od środka [GALERIA]
  • Na torze leży Artur Mroczka Było głośno, było radośnie. Gdańscy żużlowcy fetowali awans do ekstraligi [ZDJĘCIA]
  • Ranking TOP 10 najlepszych wychowanków w historii Wybrzeża Gdańsk. Kiedy dołączy do nich Krystian Pieszczek?