Sport.pl

Tadeusz Zdunek: Chcemy zostać w ekstralidze, ale nic na siłę

Żużlowcy Renault Zdunek Wybrzeża w niedzielę w fatalnym stylu przegrali na swoim torze ze Stalą Gorzów 27:63. Mimo to zespół wciąż ma szanse na utrzymanie w Enea Ekstralidze. O wszystkim zadecyduje wyjazdowy mecz z Włókniarzem Częstochowa. - Chcemy tam powalczyć, ale z drugiej strony nic na siłę. Najważniejsze jest uporządkowanie sytuacji finansowej, co już się dzieje - podkreśla główny sponsor klubu Tadeusz Zdunek
W meczu ze Stalą w składzie Wybrzeża zabrakło dwóch czołowych zawodników - Thomasa H. Jonassona oraz Krystiana Pieszczka. Chodziło o zaległości finansowe, choć w tym drugim przypadku jest to wersja nieoficjalna, gdyż Pieszczek przedstawił zwolnienie lekarskie.

- Jonasson dostał w sobotę pieniądze i potwierdził, że wystąpi w niedzielnym meczu. Jednak w międzyczasie wypłynęła sprawa dokumentu, z którego wynika, że moja firma miałby wypłacić zawodnikowi 100 tys. zł za indywidualny sponsoring. Podczas jakichś negocjacji taką obietnicę miał złożyć były prezes Robert Terlecki, tyle że na dokumencie nie ma podpisu prezesa Terleckiego, a ja o niczym nie wiedziałem i nigdy o takim dokumencie nie słyszałem. Próbowałem mu to wytłumaczyć, ale on się obraził i wyszedł - tłumaczy nieobecność Szweda w meczu ze Stalą Tadeusz Zdunek.

W najbliższą niedzielę Wybrzeże zmierzy się w Częstochowie z Włókniarzem, a mecz prawdopodobnie zadecyduje o tym, która z tych drużyn bezpośrednio spadnie do I ligi (w tej chwili obie mają po cztery punkty). Czy jest szansa, że zespół z Gdańska wystąpi w najsilniejszym zestawieniu?

- Trudno mi powiedzieć, będziemy rozmawiać. Także z Pieszczkiem, który dziś jest chory, a w poniedziałek już będzie zdrowy [zwolnienie obowiązywało do niedzieli]. Ja byłbym za tym, żeby jechali ci, co chcą jechać. Patryk Beśko i Dominik Kossakowski pokazali się w meczu ze Stalą z dobrej strony i wcale tak bardzo nie odstawiali. Chcemy z Włókniarzem powalczyć o zwycięstwo, w piątek zorganizujemy nawet trening na torze w Ostrowie, który przypomina ten w Częstochowie. Zobaczymy, którzy zawodnicy przyjadą. Czy będą dla nich pieniądze? Nasz problem jest taki, że pieniądze zaczną spływać do klubu z różnych źródeł dopiero we wrześniu, to dla nas trochę późno. Zdaję sobie sprawę, że powoduje to frustrację zawodników, ale oni są zawodowcami i powinni umieć poczekać miesiąc czy dwa. Zapewniam, że pieniądze będą sukcesywnie przekazywane zawodnikom i dług wobec nich będzie się już tylko zmniejszał, a nie zwiększał - podkreśla sponsor gdańskiego klubu i dodaje:

- Sytuacja we wszystkich klubach w Polsce nie jest wesoła. U nas nie jest tak źle, a jeździ się po nas jak po łysej kobyle. Gdy Stal Gorzów ma kilkumilionowy dług i jedzie na kredycie, to wszystko jest OK? Wszyscy to fajnie ukrywają, nic nie mówią o problemach i nagle pojawia się sytuacja jak w Częstochowie, że klub nie ma pieniędzy na bieżącą działalność. My, od kiedy mocniej zacząłem się zajmować klubem, jedziemy ostrożnie, wprowadziliśmy gigantyczne oszczędności. Jak spadniemy, zrestrukturyzujemy klub i odzyskamy dobrą opinię. Chcemy zostać w Enea Ekstralidze, ale nic na siłę - podsumował Tadeusz Zdunek.

RYK SILNIKÓW, DOOKOŁA ŻUŻEL, TWARDZI ZAWODNICY - TO PRZYCIĄGA PIĘKNE KOBIETY


Więcej o: