Sport.pl

Wybrzeże żąda odszkodowania od byłego prezesa Roberta Terleckiego

Prezes Stowarzyszenia GKŻ Wybrzeże Tadeusz Zdunek żąda od byłego prezesa klubu Roberta Terleckiego ponad 170 tys. zł odszkodowania za to, że ten złamał regulamin finansowy w sezonie 2013. Na skutek tych działań gdański klub został ukarany grzywną.
Zdunek od momentu zawieszenia klubu przez Polski Związek Motorowy walczy o to, aby Wybrzeże mogło w 2015 roku przystąpić do rozgrywek żużlowej II ligi. Jednak żeby tak się stało, musi dogadać się z wierzycielami i w miarę możliwości zmniejszyć dług klubu, który nieoficjalnie wynosi ponad 3 mln zł.

Gdański klub musi m.in. uzyskać porozumienie z byłymi żużlowcami zespołu (Dawid Stachyra, Robert Miśkowiak czy Artur Mroczka), ale nie zamierza tylko regulować długów. Chce również pociągnąć do odpowiedzialności byłego prezesa Roberta Terleckiego, który swoją funkcję sprawował od grudnia 2012 do maja 2014 r. Dlaczego?

W sezonie 2013 gdański klub znacznie przekroczył limit wydatków nałożony na kluby I ligi w specjalnie wprowadzonym regulaminie finansowym. Mogły one wydać maksymalnie 1,5 mln zł, tymczasem gdańscy żużlowcy zgodnie z zawartymi kontraktami zarobili ponad 3,2 mln zł. W związku z tym na klub nałożona została grzywna w wysokości 172 tys. zł, obecnie spłacana w ratach. I właśnie tę kwotę Zdunek chce wyegzekwować od byłego prezesa.

- Robert Terlecki, gdy został prezesem GKS Wybrzeże SA, podpisał dokumenty, w których zdeklarował, że znany jest mu regulamin i zasady Polskiego Związku Motorowego. Przekroczył znacznie budżet, chociaż był zobowiązany go przestrzegać wobec regulaminu finansowego. Była to więc z jego strony szczególna niestaranność. Gdyby nie to, klub nie musiałby płacić za niego kary - wyjaśnia Zdunek na łamach portalu SportoweFakty.pl.

Jakie są szanse, że Terlecki wypłaci odszkodowanie na rzecz klubu? - Trzeba by było udowodnić, że świadomie działał on na szkodę spółki, a to nie są proste sprawy. Prezes Terlecki deklarował, że zna zasady obowiązujące w żużlu, i trzeba by było wytoczyć mu proces cywilny. To długa i skomplikowana sprawa. Na razie czekamy na jego reakcję na nasze wezwanie do zapłaty - podkreślił Zdunek.

MAKABRYCZNE WYPADKI ŻUŻLOWCÓW WYBRZEŻA [WIDEO]


Więcej o: