W niedzielę najważniejszy mecz sezonu żużlowców Wybrzeża. Błysk Gafurowa

Przed najważniejszym meczem sezonu - rewanżowym spotkaniem finału play-off PLŻ 2 z Polonią Piła - żużlowcy Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk zdają sobie sprawę, że czeka ich bardzo trudne zadanie. Kilka dni przed finałem formą błysnął Renat Gafurow.
W pierwszym meczu w Pile podopieczni Grzegorza Dzikowskiego przegrali 41:49, choć ich celem było zwycięstwo. O porażce zadecydowała słabsza postawa liderów - Magnusa Zetterstroema i Gafurowa (obaj zdobyli po siedem punktów), znacznie poniżej oczekiwań spisali się także Kamil Brzozowski (pięć punktów) oraz przede wszystkim Łukasz Sówka (zaledwie jeden punkt). Nie zawiódł Krzysztof Jabłoński, który zdobył 13 punktów w sześciu startach i młody Dominik Kossakowski (sześć punktów).

- Przyjechaliśmy po zwycięstwo, ale nie udało się wykonać zamierzonego zadania. Moja drużyna walczyła, nie można jej niczego zarzucić - mówi trener Wybrzeża Grzegorz Dzikowski. - Z pewnością nie może cieszyć dorobek punktowy Zetterstroema i Gafurowa, to był słaby mecz w ich wykonaniu, mam nadzieję, że zdają sobie z tego sprawę. Finał u nas na pewno będzie wyglądał inaczej - nie ma wątpliwości szkoleniowiec gdańskiego zespołu.

Niezadowolony ze swojego występu, a także wyniku osiągniętego w Pile był kapitan zespołu Zetterstroem.

- Niby nie jest tak najgorzej, ale przecież przyjechaliśmy tutaj wygrać i z tego względu nie mogę być zadowolony z wyniku. Wciąż mamy duże szanse na awans, ale łatwo na pewno nie będzie. Musimy pracować nad koncentracją, musimy być skupieni na celu. Dla mnie nie były to najlepsze zawody, zaliczyłem dwie wpadki. Najpierw Monberg pojechał ze mną bardzo ostro, straciłem szybkość, znalazłem się pod bandą i nie mogłem już nic zrobić, później nie dogadaliśmy się z Dominikiem i znów spadłem na ostatnie miejsce. To było w trakcie opadów deszczu, na rozmokłym torze nie zdołałem już nic zrobić - podsumował swój występ "Zorro", który po meczu udał się do Szwecji, a do Gdańska wróci pod koniec tygodnia.

Rozczarowany swoją postawą był również Gafurow. - Zrobiłem dziś siedem punktów i pozostał po tym występie niedosyt. Miała być dwucyfrówka, ale się nie udało - przyznał Rosjanin.

Jednak o jego postawę w rewanżu można być chyba spokojnym, gdyż Gafurow prezentuje ostatnio wysoką formę. Jeszcze przed meczem w Pile wywalczył brązowy medal indywidualnych mistrzostw Rosji (w zawodach nie startował Emil Sajfutdinow, a bracia Grigorij i Artiom Łagutowie wycofali się w jego trakcie), natomiast w poniedziałek świetnie spisał się w rozgrywanym w Pradze memoriale Lubosa Tomicka. Rosjanin zajął 2. miejsce, wyprzedzając w finale m.in. samego Nicki Pedersena. Najlepszy okazał się Przemysław Pawlicki, z którym Gafurow wygrał w fazie zasadniczej turnieju. Oprócz niego pokonał również m.in. takich żużlowców jak Martin Vaculik, Patryk Dudek czy Jurica Pavlic. W zawodach wystąpił także inny zawodnik Wybrzeża Eduard Krcmar, ale spisał się słabiutko (tylko jeden punkt w czterech startach).

Niedzielne spotkanie Wybrzeże - Polonia rozpocznie się o godz. 13. Nietypowa pora jego rozegrania związana jest z faktem, że tego samego dnia swój mecz na PGE Arenie rozgrywają piłkarze Lechii (o godz. 15.30 z Zagłębiem Lubin).

RYK SILNIKÓW, DOOKOŁA ŻUŻEL, TWARDZI ZAWODNICY - TO PRZYCIĄGA PIĘKNE KOBIETY