Prezes Wybrzeża: Decyzje już zapadły. W kolejnych meczach nie powinni jechać ci, którzy znów zawiedli

Niedzielna porażka z Orłem Łódź tylko dolała oliwy do ognia. I chociaż nikt z Nice PLŻ nie spadnie, to atmosfera wokół Renault Zdunek Wybrzeża Gdańsk robi się coraz bardziej nieciekawa. Zawodnicy są załamani, trener skonsternowany, a prezes zamierza w najbliższym czasie wyciągać kolejne konsekwencje. W skrócie: będzie się działo.
Potyczkę z liderem zaplecza PGE Ekstraligi Wybrzeże traktowało bardzo poważnie. Miało być żużlowe święto w Gdańsku, a wyszło zwyczajne lanie. Nic więc dziwnego, że po spotkaniu w klubie było gorąco.

- Mieliśmy specjalne spotkanie z zawodnikami, motywowaliśmy ich, by pojechali jak najlepiej. Tymczasem było widać, że niektórzy w ogóle nie jechali. Nie było u nich widać ambicji, woli walki. Zupełne przeciwieństwo drużyny Orła. Nie wiem o co chodzi, nie mam zielonego pojęcia - denerwował się po spotkaniu prezes klubu Tadeusz Zdunek.

W zespole Orła trzech zawodników zdobyło dwucyfrową zdobycz punktową. Z kolei w szeregach gdańszczan widoczna była przeciętność. Najskuteczniejszy był Magnus Zetterstroem, ale jego 9 punktów i bonus na nikim wrażenia nie robi, choć oczywiście do Szweda nie można mieć większych pretensji. Te kibice powinni kierować w stronę Renata Gafurowa, który zawiódł na całej linii (w trzech startach nie wygrał z żadnym rywalem).

- Dysponujemy takim, a nie innym składem. Nie wiem co się dzieje z Renatem, wygląda na to, że ma jakiś kryzys. To nie jest ten Gafurow, na jakiego liczyliśmy. Pomyślimy nad zmianami w kontekście kolejnych meczów, bo w tej chwili to najrozsądniejsze wyjście - powiedział na gorąco po meczu trener Grzegorz Dzikowski.

- Myślę, że decyzje już zapadły - odpowiada Zdunek. - Oczywiście, nie chcę wpływać na decyzję trenera Dzikowskiego. Ja powiedziałem swoje zdanie o co o tym wszystkim myślę. Ci, którzy po raz kolejny zawiedli, nie powinni jechać w kolejnych meczach - podkreśla prezes Wybrzeża.

Tylko 5 punktów i bonus zdobył najlepszy zawodnik gdańskiego klubu w tym sezonie Oskar Fajfer. Było jednak widać, że miał on olbrzymie problemy sprzętowe i tak naprawdę tylko pierwszy bieg może zaliczyć do udanych. Później było już tylko gorzej.

- Oskarowi padły oba motocykle. W ostatnim wyścigu jechał na pożyczonym sprzęcie od Dawida Wawrzyniaka i nie możemy do końca go ganić za ten występ - mówi Zdunek.

- Chcę przeprosić kibiców, którzy w nas wierzą i przychodzą na stadion, bo przegrana z Orłem to w stu proc. moja wina. Biorę tę porażkę na siebie, zabrakło moich punktów. Wiem, że gdyby nie mój defekt i taśma, moglibyśmy wygrać. Jest mi strasznie głupio i nie umiem wytłumaczyć dlaczego pojechałem tak słabo. Po 2-3 okrążeniach moje motocykle zaczęły gasnąć. Chcę to sprawdzić jak najszybciej, by w kolejnych meczach skupić się na wygrywaniu, a nie walce ze sprzętem - powiedział przygnębiony Fajfer.

O "mocy" Wybrzeża w niedzielnym meczu świadczył fakt, że w piętnastym wyścigu pojechał kończący karierę Magnus Zetterstroem, a także Kamil Brzozowski, który miał być solidną podporą drugiej linii, a nie jednym z liderów.

- Tutaj nie ma co przepraszać. Już za dużo razy przepraszałem - mówił załamany Kamil Brzozowski, choć on do swojej postawy nie powinien mieć większych zastrzeżeń. - Wygrywa drużyna i przegrywa drużyna. Nie ma znaczenia, że ktoś zdobył mniej, a inny więcej punktów. Wszyscy pojechaliśmy słabo. Brakowało zawodnika, który by wygrywał biegi - dodał.

13 punktów w czternastu meczach zdobyło Wybrzeże. Do końca sezonu pozostały jeszcze cztery kolejki. Gdańszczanie udadzą się na wyjazdy do Częstochowy i Rzeszowa, a także podejmą na własnym torze ekipy Polonii Piła i Lokomotivu Daugavpils.