Czy w Gdańsku znów będzie hokej na najwyższym poziomie? Jest plan reaktywacji

Cztery osoby, deklarujące całkowite odcięcie się od poprzednich władz klubu, postanowiły wskrzesić w Gdańsku profesjonalny hokej. Na razie na poziomie I ligi.
1 marca ukonstytuował się Klub Hokejowy Gdańsk S.A. Prezesem zarządu nowej spółki został Dobrosław Mańkowski, specjalista od marketingu sportowego, były pracownik m.in. Biura Prezydenta ds. Sportu i Euro 2012 w Gdańsku.

- Na razie pracujemy w nielicznym składzie, ponieważ miejsca w zarządzie i radzie spółki czekają na potencjalnego sponsora. Nasza nazwa wskazuje natomiast, że mamy na celu odcięcie się od stowarzyszenia GKS Stoczniowiec Gdańsk - stwierdza Mańkowski.

W skład rady nadzorczej wchodzą również: przewodniczący Krzysztof Klinkosz (m.in. dziennikarz Trojmiasto.pl oraz Przeglądu Sportowego), Aleksander Nowaczek (menedżer zarządzania markami, zastępca redaktora naczelnego portalu Hokej.net) oraz Andrzej Siewruk (członek zarządu Fundacji Fahrenheit oraz zarządu regionu gdańskiego NSZZ "Solidarność", w przeszłości hokeista Stoczniowca).

Dlaczego władze spółki tak bardzo chcą się odciąć od poprzedników? Stowarzyszenie GKS, z prezesem Markiem Kosteckim na czele, uznawane jest za "grabarza" gdańskiego hokeja. Obecnie KH Gdańsk dostał pozwolenie na sprzedaż 100 proc. akcji spółki Stoczniowiec S.A., czyli drużyny hokejowej, do której prawa ma stowarzyszenie. I tu zaczynają się schody.

Polski hokej od lat traktowany jest jako sport niszowy. Niewielu sponsorów daje więc pieniądze na jego rozwój. Tak samo było ze Stoczniowcem, którego problemy rozpoczęły się, gdy firmy takie jak Lotos czy Energa nie przedłużyły umów z klubem. Do tego w Gdańsku z promowania hokeja wycofało się miasto. Wszystko dlatego, że na audyt w klubie nie zgodził się Kostecki.



- Zgłaszając naszą inicjatywę i pytając o możliwość pomocy usłyszałem od pana Andrzeja Trojanowskiego [dyrektor Biura Sportu i Euro 2012], że miasto nie wspomoże klubu, dopóki jest z nim w jakiś sposób związany pan Kostecki - dodaje Mańkowski.

Tak więc najpierw władze KH Gdańsk muszą pozbyć się akcji Kosteckiego. Liczą, że któryś ze sponsorów pozytywnie rozpatrzy ich ofertę i wyłoży pół miliona złotych. Jeśli tak się stanie, wówczas klub chce się zgłosić do rozgrywek I ligi. Jest na to czas do 31 maja, ale wcześniej trzeba m.in. zapłacić do ZUS i Urzędu Skarbowego zaległe 50 tys. zł. W sumie długi po poprzednim zespole wynoszą 120 tys. zł. Mniejszy problem jest z zawodnikami, ponieważ ważne umowy mają m.in. Mateusz Rompkowski, Michał Smeja czy Wojciech Jankowski (w sumie 9 seniorów) oraz grupa juniorów już z doświadczeniem w PLH.

- Nie chcemy szukać pieniędzy jedynie w państwowych spółkach. Sponsor będzie mógł wejść w nazwę klubu. Oczywiście skonsultujemy to również z kibicami i jeśli będą oni chcieli przywrócić drużynie starą nazwę, wtedy postaramy się o pozyskanie praw do loga i nazwy Stoczniowiec - zapewnia Nowaczek.

Oszacowano, że sponsorzy musieliby zapewnić 1,5 mln. zł., aby klub walczył o awans do ekstraklasy. KH Gdańsk miałby trenować i grać w hali Olivia. A tą zarządza... Kostecki.

- Dostaliśmy ustne zapewnienie, że tak jak to praktykowano w przeszłości, klub będzie mógł użytkować lodowisko za darmo - tłumaczy Nowaczek.

A co się stanie jeśli nikt nie będzie chciał pozyskać akcji klubu?

- Wówczas jest jeszcze możliwość uzyskania pożyczki od Stowarzyszenia. Społeczność lokalna już nie raz wykazała się miłością do hokeja. Mamy dla kogo walczyć - kończy Nowaczek.