Finał TBL. Słaby Jerel Blassingame, ogromy problem Asseco Prokom Gdynia

Mierna postawa Jerela Blassingame'a była główną przyczyną pierwszej finałowej porażki Asseco Prokom Gdynia z Treflem Sopot.




- To był straszny mecz w moim wykonaniu. Trefl zagrał naprawdę dobrze w obronie, ale też to był jeden z takich meczów, w których nie zagraliśmy razem jako zespół. Nie chodzi tu tylko o mnie, czy o kogoś konkretnego, po prostu wszyscy zagraliśmy poniżej oczekiwań. A ja faktycznie nie trafiłem żadnego rzutu z gry, jednak jestem tylko człowiekiem i takie rzeczy czasami mogą się zdarzyć - mówi plk.pl Blassingame.

Rozgrywający Prokomu po raz pierwszy w sezonie Tauron Basket Ligi zakończył mecz bez celnego rzutu z gry - 0/7. Wszystkie 5 pkt zdobył z linii rzutów wolnych. Do tego skończył mecz z zaledwie czterema asystami.

Blassingame przyzwyczaił ostatnio, że nie ma możliwości, aby go zatrzymać. Amerykanin potrafił wykorzystywać swoją szybkość, aby bez problemów znajdować się pod koszem rywala i tam albo zaliczać kolejną asystę, albo kreować sobie pozycję do rzutu. We wtorkowym meczu z Treflem (porażka 57:83) takich akcji w jego wykonaniu praktycznie nie było.

Słabsza forma Amerykanina odbiła się na postawie całego zespołu, który po raz pierwszy w historii uległ w derbach Trójmiasta Treflowi (wcześniej wygrał 11 kolejnych spotkań).

- Wszystko wiąże się z koncentracją. Musimy też nieco twardziej walczyć o piłkę - to pomoże nam na pewno osiągnąć lepszą skuteczność. Nie można oczywiście też zapominać o defensywie - dodaje Blassingame.

Kolejne spotkanie finałowe odbędzie się w czwartek w Ergo Arenie (godz. 18). W serii do czterech zwycięstw Prokom prowadzi 2-1.