Sport.pl

Wielkie odrodzenie hokeistów Stoczniowca. Historia niesamowita

- Uważam, że to fenomen na skalę krajową. Nie znam innego klubu na poziomie I ligi w jakiejkolwiek dyscyplinie, w którym przez kilkanaście miesięcy zawodnicy i wiele osób zaangażowanych w jego funkcjonowanie pracowałoby za darmo. Ale od początku wierzyliśmy w sens tego co robimy i teraz mamy nagrodę - mówi wiceprezes MH Automatyka Stoczniowiec 2014 Gdańsk Arkadiusz Bruliński.
W niedzielny wieczór - w obecności niemal 4 tys. kibiców w hali Olivia - hokeiści Stoczniowca pokonując UKH Dębica 5:1 wywalczyli awans do ekstraklasy (oficjalna nazwa to Polska Hokej Liga). Na najwyższym poziomie rozgrywek po raz ostatni zespół z Gdańska grał w sezonie 2010/11, potem hokej zawodowy w Trójmieście z powodu wielkich problemów organizacyjno-finansowych upadł. Owszem na zasadach amatorskich działało kilka drużyn, które występowały w II lidze (trzeci poziom rozgrywek), ale z oczywistych względów była to bardziej zabawa w hokej, niż poważne granie. W międzyczasie była jeszcze nieudana reaktywacja zespołu pod nazwą KH Gdańsk (sezon 2012/13).

Jeśli gramy, to za darmo

W 2014 roku grupa pasjonatów działających pod szyldem Stowarzyszenia Pomorski Klub Hokejowy 2014 podjęła próbę odrodzenia tej niezwykle popularnej w Trójmieście dyscypliny sportu. Udało im się to błyskawicznie i to w okolicznościach wręcz niezwykłych.

- Początek był bardzo ciężki, bo absolutnie nie mieliśmy możliwości, aby zorganizować normalnie funkcjonujący klub, w którym pracownicy otrzymywaliby za swoją pracę pieniądze - tłumaczy Bruliński. - Dlatego usiedliśmy z zainteresowanymi zawodnikami, trenerami i przedstawiliśmy realną ocenę sytuacji. Powiedzieliśmy im: "to jest ostatni dzwonek, żeby reaktywować hokej w Gdańsku i żeby dać również wam szanse zaistnienia w tym sporcie. Jeśli podejmiecie razem z nami to wyzwanie i zgłosimy zespół do I ligi, być może uda nam się wrócić do tego, co było kiedyś - kibicom damy możliwość oglądania dobrego hokeja, a młodzież zachęcimy do przychodzenia na szkółki i spróbowania swoich sił w tym sporcie. Ale jeśli będziemy wam płacić, to pieniędzy wystarczy nam tylko na pół sezonu". De facto zaproponowaliśmy zawodnikom inwestycję w siebie. W wypadku awansu do PHL - a taki był nasz cel, który chcieliśmy zrealizować w przeciągu dwóch sezonów - mogliby wciąż nie tylko czerpać z hokeja przyjemność, ale i zarabiać konkretne pieniądze. Zdecydowana większość zawodników, a także cały sztab szkoleniowy podjęła rękawice, chociaż zdawali sobie sprawę, że będą pracować za darmo. Uważam, że to fenomen na skalę krajową. Nie znam innego klubu na poziomie I ligi w jakiejkolwiek dyscyplinie, w której mielibyśmy do czynienia z podobną sytuacją - podkreśla wiceprezes MH Automatyka Stoczniowiec 2014 Gdańsk.

W pierwszym sezonie (2014/15) dzięki pomocy sponsorów i osób zaangażowanych w projekt, udało się zgromadzić budżet na poziomie nieco powyżej 500 tys. zł. Pieniądze te zainwestowano w sprzęt, odżywki, wynajem hali Olivia (jej dzierżawcą jest GKS Stoczniowiec, na czele którego stoi były prezes klubu hokejowego Marek Kostecki), a przede wszystkim na wyjazdy. Centrum polskiego hokeja znajduje się na południu Polski, drużyna jeździła na mecze m.in. do Sosnowca, Krynicy, Nowego Targu czy Dębicy. Zespół walczył dzielnie, ale w półfinale play-off I ligi nie dał rady Zagłębiu Sosnowiec. Klub nie zamierzał jednak składać broni.

- Oczywiście, pojawiały się momenty zwątpienia, kiedy człowiek zastanawiał się: po co ja to robię? Przecież poświęcam własny czas - w wypadku zawodników także zdrowie - i nie mam z tego żadnych pieniędzy. Wówczas jeden patrzył na drugiego, widział to wielkie zaangażowanie, pasję i od razu uzmysławiał sobie, że to wszystko naprawdę ma sens. Niedzielny wieczór był dla nas wielką nagrodą - podkreśla Bruliński.

Trzeba się przestawić na zawodowstwo

Właśnie w niedzielny wieczór zakończył się sezon 2015/16 I ligi. Sezon przedziwny, gdyż po wielu perturbacjach organizacyjnych zgłosiły się do niego zaledwie dwa zespoły. Stoczniowiec bez problemu poradził sobie z UKH Dębica (wygrał rywalizację 4:0) i mógł świętować powrót do ekstraklasy. Tam jednak wymagania będą dużo wyższe, a klub musi przestawić się z amatorstwa na zawodowstwo. Nie ma już możliwości, żeby zawodnicy łączyli grę w hokeja z codzienną pracą zarobkową, jak robiło to wielu z nich.

- Na sezon 2015/16 mieliśmy zabezpieczone większe środki finansowe niż rok wcześniej, ale ze względu na kadłubowy charakter rozgrywek koszty okazały się dużo niższe - zaznacza Bruliński. - W tej sytuacji duża część pieniędzy nie została wykorzystana. Chcemy być fair wobec sponsorów, dlatego jesteśmy już z nimi wstępnie umówieni na spotkanie, żeby zastanowić się jak najlepiej spożytkować te pieniądze za rok lub ewentualnie przeznaczyć je na rozwój naszej drużyny juniorskiej, która w tym sezonie rozegra ponad 40 meczów z zespołami z całej Polski. W kolejnym sezonie na pewno naszym sponsorom będziemy mieli dużo więcej do zaproponowania - awans do PHL to przecież większa medialność klubu, więcej meczów, kibiców, lepsza rozpoznawalność i transmisje telewizyjne. Warto zauważyć, że część naszego budżetu stanowią środki miasta Gdańska na promocję miasta przez sport, co stanowi dla nas duży przełom. Cieszymy się, że po tych pierwszych sukcesach miasto też przekonało się do nas i zobaczyło, że ma do czynienia z rozsądnymi ludźmi, którzy są wiarygodni i którym naprawdę zależy na tym, żeby hokej w Gdańsku się rozwijał. Przecież oprócz drużyny seniorów stworzyliśmy też zespół juniorów i stopniowo chcemy rozszerzać szkoleniową piramidę. Do I klasy o profilu hokejowym szkoły sportowej w Oliwie przyjęto ponad 20 chłopców, to dla nas też duży powód do dumy - podkreśla Bruliński.

Budżet na ekstraklasę - minimum 2 mln zł

Celem Stoczniowca na sezon 2016/17 w PHL będzie awans do pierwszej "6". Żeby go zrealizować - według władz klubu - potrzebny będzie budżet na poziomie minimum 2 mln zł.

- Jest to jak najbardziej do zrealizowania. Do tej pory nasza strategia zakładała większą liczbę mniejszych sponsorów, ale jeśli pojawi się duży, strategiczny sponsor, to jak najbardziej będziemy zainteresowani współpracą. Nie chcemy jednak doprowadzić do sytuacji jaka miała miejsce w zeszłym sezonie np. w Jastrzębiu, kiedy po odejściu głównego sponsora Jastrzębskiej Spółki Węglowej, sytuacja śląskiego klubu diametralnie się zmieniła - tłumaczy Bruliński. - Mamy też ogromny atut w postaci wiernych kibiców. Skoro na mecz I ligi przychodzą oni w liczbie niemal 4 tys., to myślę, że w PHL jesteśmy w stanie zapełniać halę Olivia praktycznie w każdym spotkaniu. Dziś kibice przychodzą na mecz nie tylko dla hokeja, ale również dla dobrej rozrywki. Chcemy im ją zapewnić zarówno przed meczem, jak i po jego zakończeniu. Infrastruktura hali nie zawsze to umożliwia, ale zamierzamy wzbogacić ofertę dla kibiców, uatrakcyjnić imprezy na tyle, żeby jeszcze bardziej mogli się oni zintegrować z drużyną i całym klubem - podsumowuje Bruliński.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?


Więcej o: