Londyn 2012. Mistrz świata Piotr Myszka bez szans na igrzyska?

W weekend w bułgarskim Bourgas rozpoczną się mistrzostwa Europy w olimpijskiej klasie RS:X. - Nie jadę tam, bo medal nic mi nie da - mówi Przemysław Miarczyński z SKŻ Hestia Sopot.
Miarczyński, który w tym roku sięgnął już po jeden mistrzowski tytuł (w sierpniowych mistrzostwach Europy w formule windsurfing) odpuszcza start w Bułgarii przynajmniej z dwóch powodów.

- Władze związku już dawno się określiły. Interesuje je tylko medal mistrzostw świata, a nie Europy - tłumaczy "Pont". - Po drugie, mistrzostwa Europy, poza medalem, nic nie znaczą, nie dają kwalifikacji olimpijskiej. Tę można zdobyć dopiero na grudniowych mistrzostwach świata w Australii i to jest mój główny cel. Teraz chcę się poświęcić rodzinie, spędzić trochę czasu w domu, bo ostatnio rzadko w nim byłem. Tym bardziej, że na mistrzostwa do Pert chcę się wybrać już miesiąc przed imprezą. Dlatego teraz najważniejszy jest wypoczynek i rodzina - mówi Miarczyński, który w dotychczasowych zawodach kwalifikacji do igrzysk, tzw. "Pre-olimpic", zajmował 3. oraz 5. miejsce i nad swoim najgroźniejszym rywalem do jedynego miejsca na igrzyska w Londynie, Piotrem Myszką z AZS AWFiS Gdańsk, ma już 20 pkt. przewagi.

- Rzeczywiście, moja strata do Przemka jest znaczna - przyznaje mistrz świata z Kerteminde. - Aby zdobyć kwalifikację olimpijską w Australii muszę zająć miejsce w trójce, a Przemek wypaść poza 15. Wszystko przez ten nieszczęsny system kwalifikacji. Wyjazd na drugie zawody kwalifikacyjne do Weymouth przegrałem jednym punktem, stąd teraz taka duża strata. W dodatku Przemek był tam na podium i zdobył wiele punktów do rankingu. Moja sytuacja nie jest różowa, ale zrobię wszystko, by odmienić jeszcze losy rywalizacji - zapowiada Myszka.

Aby tak się stało podopieczny trenera Pawła Kowalskiego jedzie do Bourgas, a start w mistrzostwach traktuje jako przetarcie przed grudniowym czempionatem.

- Jestem gotowy na każde warunki. Do zawodów w Bułgarii przygotowywałem się w Polsce i tam na miejscu, na dziesięciodniowym zgrupowaniu. Z tego co wiem, na liście startowej nie ma kilku czołowych żeglarzy, więc będzie szansa, by zająć wysokie miejsce. Do tego mam nowy sprzęt, chcę go przetestować, tak przed zawodami w Australii, jak i przyszłorocznymi igrzyskami. Mam nadzieję, że będzie mi dane tam pojechać - mówi Myszka, który w światowym rankingu zajmuje obecnie 3. miejsce. Do drugiego Miarczyńskiego traci 42 pkt. Liderem jest Nimrod Mashich z Izraela.

Cheerleaderki z Gdyni tańczyły na meczu Polska - Niemcy na PGE Arenie Gdańsk [ZDJĘCIA]




Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »