PILNE! Adam Korol wraca do treningów. Wioślarscy terminatorzy w pełnym składzie!

- Jeśli do listopada nie wrócę do pełnej sprawności zakończę karierę - mówił dwa miesiące temu szlakowy najlepszej wioślarskiej czwórki ostatnich lat Adam Korol. Czarnego scenariusza nie będzie! Wioślarz AZS AWFiS Gdańsk wyleczył kontuzję kręgosłupa i może rozpocząć przygotowania do igrzysk w Londynie.
Korol kontuzji kręgosłupa doznał pod koniec lipca podczas treningu na ergometrze. - W pewnym momencie poczułem straszny ból w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa. Diagnoza wykazała wysunięcie kręgów, a to oznacza rezygnację ze startu w tegorocznych mistrzostwach świata [odbyły się one na przełomie sierpnia i września w słoweńskim Bledzie]. Jestem kompletnie załamany bo nie dość, że na marne poszedł cały trud przygotowań do zawodów w Bledzie, to jeszcze zakłócony został cykl przygotowań do igrzysk olimpijskich w Londynie - tłumaczył wówczas Korol. Jego frustracja była tak duża, że powziął on dramatyczną decyzję:

- Postanowiłem, że do listopada, kiedy zaczynamy już bezpośrednie przygotowania do igrzysk w Londynie, muszę być na 100 procent sprawny. W przeciwnym razie dam sobie spokój, tym bardziej, że na wioślarstwie świat się nie kończy. A ja nie chciałbym kończyć kariery jako kaleka. Z kręgosłupem nie ma żartów.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


W międzyczasie jego koledzy z czwórki podwójnej [Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Konrad Wasielewski oraz Piotr Licznerski, który zastąpił Korola] wywalczyli na mistrzostwach świata 4. miejsce, równoznaczne z kwalifikacją olimpijską. - Boże jak ja się denerwowałem podczas startu kolegów! - przyznaje Korol. - Brak kwalifikacji do Londynu byłby katastrofą, bo wówczas o prawo startu na igrzyskach musielibyśmy rywalizować na przyszłorocznych regatach Pucharu Świata w Lucernie, które odbędą się miesiąc przed olimpiadą. A przygotować dwa szczyty formy w sezonie olimpijskim to niezwykle ciężkie zadanie. Sam byłem w takiej sytuacji w 1996 roku, kiedy z Kajetanem Broniewskim świetnie popłynęliśmy w Lucernie, wywalczyliśmy kwalifikacje, a na igrzyskach w Atlancie zajęliśmy dopiero 13. miejsce - podkreśla wioślarz.

Na szczęście koledzy Korola spisali się w Bledzie znakomicie, a teraz nadeszła kolejna optymistyczna wiadomość. - Badania wykazały, że z kręgosłupem wszystko jest już w porządku. Ja też czuję się dobrze i aż palę się do wznowienia treningów. Mogę więc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wracam do gry o olimpijskie złoto w Londynie. To byłoby piękne ukoronowanie kariery - rozmarza się Korol, który w sierpniu skończył 37 lat. Ale nie jest to przecież nierealne - czwórka Korol, Kolbowicz, Jeliński, Wasielewski nie przegrała na dużej imprezie jeszcze nigdy! Od 2005 roku, kiedy wsiedli do jednej łódki, zdobyli złoty medal olimpijski (2008), cztery tytuły mistrzów świata (2005, 2006, 2007, 2009) oraz mistrzów Europy (2010).