Sport.pl

III-ligowy Gryf Wejherowo w 1/4 finału Pucharu Polski. "Topór" ściął Górnika

Trwa piękna przygoda III-ligowego Gryfa w Pucharze Polski. Tym razem w Wejherowie poległ Górnik Zabrze, a Gryf zagra na wiosnę w ćwierćfinale!
III-ligowy Gryf został pierwszym ćwierćfinalistą Pucharu Polski. Wejherowianie wygrali z Górnikiem, tak jak w poprzedniej rundzie z Koroną Kielce 1:0, i tak jak przed miesiącem było to całkowicie zasłużone zwycięstwo. Gryfici grali tak jakby to oni na co dzień występowali w ekstraklasie. Atakowali rywali często już na ich połowie, przejmowali piłkę i płynnie konstruowali swoje akcje. Nie było wybijania piłki na oślep, panicznego oddawania jej do najbliżej ustawionego kolegi. W grze widać było pomyślunek i dużą dojrzałość, choć najstarszy zawodnik z pola - Paweł Politowski - miał 26 lat.

Gryf zdobył zwycięską bramkę tuż po przerwie po strzale zza pola karnego Mateusza Toporkiewicza. - Włożyliśmy w grę wiele serca i z przebiegu meczu zasłużyliśmy na wygraną. Górnik praktycznie nie stworzył ani jednej 100 proc. okazji do zdobycia gola - cieszył się Toporkiewicz. Zabrzanie, których nie nauczył nic przypadek Korony i też nie wystawili w Wejherowie optymalnego zestawienia, przycisnęli dopiero, kiedy na boisku pojawił się rezerwowy Prejuce Nakoulma. To właśnie napastnik z Burkina Faso najbliższy był strzelenia gola dla Górnika, ale po krzyżowym podaniu Pawła Olkowskiego strzelił minimalnie obok słupka. Gorąco było jeszcze po uderzeniu innego rezerwowego Michała Pazdana, ale świetnie spisał się bramkarz Gryfa Wiesław Ferra. W końcówce meczu to Gryf mógł powiększyć prowadzenie, ale tym razem efektowną paradą popisał się Boris Pesković, wybijając na róg piłkę po bombie Łukasza Krzemińskiego (wcześniej wkręcił w ziemię dwóch obrońców Górnika). A po rzucie rożnym bliscy zdobycia bramki byli jeszcze Adrian Kochanek i Robert Szudrowicz. - Nawet nie sądziłem, że w mojej krótkiej karierze trenerskiej będzie mi w ogóle dane usiąść na konferencji obok trenera Adama Nawałki. A co dopiero ograć jego drużynę - cieszył się trener Gryfa Grzegorz Niciński. - Torpedowałem obiecywanie piłkarzom premii przed meczem, bo chciałem żeby myśleli tylko o grze. I pokazali, że pieniądze nie grają, a piłka sprawia im frajdę - dodał Niciński. Piłkarze Gryfa za pokonanie Górnika dostali do podziału 60 tys. złotych, czyli o 10 tys. więcej niż za ostatni mecz z Koroną.

Piłkarze Górnika, którzy przylecieli na Wybrzeże wyczarterowanym samolotem, opuszczali Wzgórze Wolności z opuszczonymi głowami. - Zawiedliśmy - skwitował bramkarz Pesković.

Gryf Wejherowo - Górnik Zabrze 1:0 (0:0). Bramka: Toporkiewicz (47.). Gryf: Ferra - Felisiak, Kostuch, Kochanek, Politowski - Krzemiński, Szymański, Kołc, Wicki (65. Szudrowicz), Gicewicz - Toporkiewicz (87. Tatarczuk). Górnik: Pesković - Olkowski, Szymura, Banaś, Magiera (76. Pazdan) - Thomik (55. Nakoulma), Jończyk (55. Zahorski), Marciniak, Przybylski Ż, Wodecki - Gołębiewski. Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów: 1 tys.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: