TBL. Szpital w drużynie Energi Czarni Słupsk

Trener Energi Czarni Słupsk Dainius Adomaitis może być podwójnie załamany po ostatnich porażkach w lidze. Po pierwsze dlatego że jego zespół przegrał dwa mecze z rzędu, po drugie - kontuzjowanych jest aż czterech podstawowych koszykarzy.
Słupszczanie, którzy świetnie zaczęli sezon Tauron Basket Ligi (od bilansu spotkań 6-1), ostatnio spuścili z tonu i przegrali dwa mecze - ze Śląskiem Wrocław 68:83 i Zastalem Zielona Góra 67:72.

- Dziękuję zawodnikom za walkę, zwłaszcza Mantasowi Cesnauskisowi i Krzyśkowi Roszykowi, którzy z powodu urazów mogli odpoczywać, ale zagrali na własną prośbę. Sporo ryzykowali, jednak bardzo chcieli znaleźć się na boisku i walczyli ze wszystkich sił - mówił po porażce z Zastalem Adomaitis i dodał pół żartem pół serio: - Z kim będę teraz pracował na treningach? Mam jeszcze dwóch asystentów i młodych graczy. Jakoś sobie poradzimy.

Adomaitis dziękował Cesnauskisowi i Roszykowi, ponieważ obaj już przed meczem byli kontuzjowani (pierwszy miał skręconą kostkę, a drugi uraz pachwiny). Z kolei w trakcie spotkania kostkę skręcił też Paweł Leończyk. Wcześniej kontuzjował się również Zbigniew Białek (kolano), tak więc przed kolejnym meczem z PGE Turów Zgorzelec słupszczanie trenują bez czterech koszykarzy z polskim paszportem. Ich sytuacja (poza Białkiem, który wróci dopiero w grudniu) powinna się wyjaśnić się w środę lub czwartek.